Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 125 686 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

O mnie

Cześć!
Jestem WilliamkaLW i mam 12 lat. Chodzę do(o, zgrozo!)6 klasy. Lubię kryminały, sensacje, komedie romantyczne, a przede wszystkim książki i Kod Lyoko. Wręcz ubóstwiam LOL'a, którego wszyscy znają. Kto byłby zainteresowany rozegraniem partyjki z wyżej wymienioną idiotką proszę poszukiwać przywoływacza Liza58. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, a jesteś fanem Kodu Lyoko, to koniecznie przyłącz się do akcji KOD LYOKO NA POLSACIE!

Podoba się??






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Oto chłam autorstwa LW*:

Liebster Awards x3

czwartek, 04 września 2014 19:32

https://www.youtube.com/watch?v=vR2XtoRz9hE&index=1&list=RDvR2XtoRz9hE

 

Kilkukrotna nominacja zdziwiła mnie niezmiernie, ale okej, na pytania odpowiem.

 

Dobra, zaczynamy od autorki bloga http://dunbarka10.blogspot.com/

 

1.Lubisz chodzić do szkoły?

Zależy kiedy.
2. Masz przyjaciółkę\przyjaciela?

Tak.
3. Ile czasu przesiadujesz nad komputerem?

Około godziny dziennie, w weekendy więcej. Często w ogóle, bo nie mam czasu.
4.Odd czy Jeremy?

Zdecydowanie Odd.
5.Truskawki czy maliny?

Truskawki :3
6.Odelita czy Jerlita?

Oba pairingi mnie irytują, ale jeśli mam wybierać, to Jerlita.
7.Jaka jest Twoja ulubiona piosenkarka\piosenkarz?

Uwielbiam Adama Gontiera, byłego wokalistę Three Days Grace.
8.Założenie bloga to zobowiązanie czy przyjemność?

Założyłam bloga, bo bardzo zależało mi na dzieleniu się swoją twórczością z innymi. Nie żałuję tej decyzji, ale ostatnimi czasy jest to raczej zobowiązanie.
9. Jaki jest Twój ulubiony kolor?

Chyba różowy.
10. Jaka jest Twoja ulubiona seria CL?

Waham się między drugą a czwartą.
11. Czy obejrzałeś\obejrzałaś wszystkie odcinki CL?

Tak.

 

Kolej na http://paulinanxee.blogspot.com/

 

1.Gdybyś miał/miała zagrać w Code Lyoko Evolution rolę jednego z bohaterów, kogo byś zagrał/zagrała?

Aelitę.
2.Ile masz lat?

W tym roku kończę 14.
3.Jaki jest twój ulubiony kraj?

Ha, Polska.
4.Jaka byłaby twoja reakcja gdyby ktoś zaprowadził Cię do opuszczonej fabryki,a potem pojawiłbyś się w wirtualnym świecie?

Ciężko powiedzieć. Z pewnością byłabym zachwycona wszystkimi możliwościami, ale zastanawiałabym się, jak to ogarnę.
5.Aelita czy Yumi?

Aelita.
6.Dlaczego polubiłeś/aś Code Lyoko?

Jest niesamowite. Pokazuje historię zwykłych nastolatków, którzy zostają uwikłani w niby fantasy, ale jest to tak przedstawione, jakby mogło wydarzyć się naprawdę. To chyba właśnie te realia sprawiły, że pokochałam tę serię.
7.Od kiedy oglądasz Code Lyoko?

Miałam może z pięć lat, ale powtarzałam w wieku 10.
8.Jaka byłaby twoja reakcja gdybyś dokładnie przed sobą ujrzał któregoś bohaterów Code Lyoko?

Patrz: prolog x)
9.Jaki jest twój ulubiony blog o Code Lyoko(oprócz swojego)?

www.code-secret.blog.onet.pl Opuszczony już dawno temu, ale tylko historia Cośki, ze wszystkich fanficków jakie czytałam, tak bardzo mnie urzekła.
10.Którego nauczyciela lubisz najbardziej z Code Lyoko?

Jima.
11.Jaka byłaby twoja reakcja gdyby nagle zaatakował cię Xana?

Bałabym się.

 

I już ostatni: http://kodlyoko-walkazxana.blog.pl/

 

 

1. Twoje największe spełnione marzenie?
Nie mam pojęcia.

 

2.Najwspanialszy moment życia?
Gdy w Turcji leciałam na spadochronie za motorówką.

 

3.Ulubione czasopismo?
Otaku.

 

4. Czy piszesz bloga dla zabawy, przyjemności. czy na poważnie?
Na pewno nie na poważnie.

 

5. Ulubione danie?
Chińszczyzna z piersią z kurczaka, ryżem i łagodnym sosem. Zapomniałabym: sajgonkiiii!! ^^

 

6. Czytasz komiksy? Jakie?
Mangi. Nie przepadam za amerykańską kreską.

 

7. Jakiego koloru jest twój piórnik?
Ecri z naszytym przesłodziasznym misiem polarnym :D

 

8.Ile osób liczy twoja klasa?
27

 

9. Piszesz piórem czy długopisem?
Piórem. Nie znoszę długopisów. Używam ich tak rzadko, jak to możliwe.

 

10.Gdybyś mogła się cofnąć w czasie, gdzie byś poleciała?  W przyszłość. czy przeszłość?
W przeszłość. Zmieniłabym bardzo wiele rzeczy. Tam myślałam jeszcze pół roku temu. Dziś zbyt bałabym się o teraźniejszość, ale przyszłość mnie nie interesuje.

 

11.Gdybyś mogłaby być zwierzakiem, to jakim?
Wróblem. Jest wolny... I może latać...
 
 

 

Mam nadzieję, że nie jesteście zawiedzeni, ale nie nominuję NIKOGO.


Podziel się
oceń
2
1

komentarze (2) | dodaj komentarz

Druga rocznica - koniec? 33 - W - Bez tytułu

czwartek, 31 lipca 2014 21:02

https://www.youtube.com/watch?v=Iw5u3QVdHjA

Uwierzycie, że minęły już dwa lata od założenia tego bloga? Ale ten czas leci...

 

Zdążyłam nawet zmienić nick - od teraz zamierzam już wszędzie być Kigarą - mam nadzieję, że nigdy nie najdzie mnie ochota na zmianę, bo to pierwszy nick, który naprawdę mi się podoba.

 

Jednak nie spełnię obietnicy złożonej jakiś czas temu. Po prostu przestałam lubić swoją historię. Całkowicie przestała mi się podobać. Może dlatego, że była mary sue...? W każdym razie rozdziały będą pojawiać się baaaaardzo rzadko. Przepraszam.

.......................................................................................................................................

  - Fantastyczna ta jej moc – stwierdziłem, podcinając nogi krabowi.

  - Masz rację, ale krotko się trzyma. Według mnie może ją uruchamiać po razie na każdy pobyt w Lyoko.

  - Pewnie tak, ale i tak jest czaderska. Uderzenie!

  - Hiiiiiijaaaaa! Dziwi mnie, że ona ma najfajniejsze moce, broń i strój. Dlaczego właśnie ona?

  - Nic nie możesz na to poradzić. Laserowa strzała! Tak jest i już. Na początku to wy wyglądaliście rewelacyjnie, a ja byłem fioletowym kotem. Potrafiłem się z tym pogodzić. Teraz wasza kolej.

  Yumi, on ma rację – powiedziałem. – Dziewczyna ma po prostu farta.

  - Pole energii! Osłaniajcie mnie, biegnę do wieży!

  - Jeremy, jest z tobą Maya? – spytałem.

  Po jakiejś minucie otrzymałem odpowiedź:

  - Nie.

  Normalnie byłaby na górze już 10 minut temu! Jeżeli świat się zatrzyma, życie będzie możliwe tylko w Lyoko, a jest coraz gorzej. Na szczęście Aelita jest już w wieży. Mniej więcej 20 minut później Einstein powiedział swoje słynne „powrót do przyszłości”, ale znacznie wolniej niż zwykle.Całe szczęście wszystko wrócilo do normy. Cofnęliśmy się w czasie, a ja, tak jak poprzedniej ocy, w momencie aktywowania wieży obudziłem się, ale tym razem nie byłem zdenerwowany. O 10:30 usłyszałem walenie do drzwi.

  - Dunbar, otwieraj! Twoi rodzice przyjechali!

  Kurde, to pewnie Jim. Byliśmy umówieni w fabryce o 11, więc ciekaw jestem, co będzie dalej. Poszedłem otworzyć.

  - Cześć Will, coś taki zestresowany? – Maya się uśmiechnęła.

  - Ale gdzie Jim? – spojrzałem za plecy dziewczyny, ale byłem tak zmęczony i zdezorientowany, że niczego się nie spodziewałem.

  - Dałeś się nabrać! To był Ulrich! Domyśliliśmy się twojego zmęczenia, więc chcieliśmy sprawdzić, jak zareagujesz.

  - My? – Nadal nic do mnie nie docierało.

  - A co, myślałeś, że zgodzimy się przegapić twoją minę? – spytał Odd, szczerząc się.

  - W tym momencie już cała paczka stała w drzwiach.

  - Och, William, nie wściekaj się!

  Niby z jakiego powodu?

  - Przecież się nie wściekam. Nie widać? – wskazałem swoje poirytowane oblicze. – Mniejsza o to. Nasze wyjście do fabryki wciąż aktualne?

  - No pewnie!

  - W takim razie zostawmy Williama samego, niech się przebierze – zaśmiał się Ulrich.

  - Trochę zaspałem, wiem, ale będę o 11 w fabryce, obiecuję!

  - Nie składaj obietnic, których nie możesz dotrzymać – stwierdziła Aelita wychodząc. Reszta podążyła za nią.

  Ubrałem się i pobiegłem do włazu w parku. Po kilku minutach byłem w skanerze.

TRANSFER WILLIAMA

SKAN WILLIAMA

WIRTUALIZACJA!

  Wszyscy byli zwirtualizowani trochę wcześniej, spóźniłem się.

  - Dlaczego William z powrotem jest w waszej paczce? – spytała Maya. – Jak to się stało?

  - W naszej paczce – poprawiła Aelita, gdy biegliśmy do Skidbladnira.

  - Jakoś się do niego przekonaliśmy – ucięła Yumi.

  W tej samej chwili ustawialiśmy się na miejsca, by został przeteleportowanym do Skida. Podróż upłynęła nam bez przeszkód. Trochę szkoda, bo bardzo zależało mi na tym, by samemu posterować kapsułą…

  Jednak nim dopłynęliśmy nawiązała się ciekawa rozmowa:

  - Niedługo kończy się sierpień, nadchodzą kolejne opuszczone lekcje… - westchnęła Yumi. – Poprzednim razem o mały włos mnie nie zawiesili, więc co będzie teraz?

  - Nie załamuj się, poradzimy sobie, jak zawsze! – uśmiechnął się Odd.

  - Łatwo ci mówić! Tobie wszystko uchodzi płazem, nie grożono ci zawieszeniem, po prostu często zostajesz po lekcjach, choć czasem ktoś inny odsiedzi twój szlaban, choćby sytuacja z Ulrichiem i rybą na Jimie wylatującą przez okno stołówki! – stwierdziła Maya.

  - Pamiętam to! Może już ci wybaczyłem, ale takich sytuacji było o wiele więcej!

  I w tym momencie rozmowę zakończył koniec podróży.

  - Do superkomputera idą Maya, William i Yumi, reszta zostaje – powiedział Jeremy.

  Po chwili znaleźliśmy się na małej wsi. Niedaleko znajdowała się obszerna, choć niezbyt nowoczesna metropolia.

  - Wiem, gdzie jesteśmy! – krzyknęła Maya. – To Warszawa, w Polsce! Tylko gdzie tu może być superkomputer?

  - W domku za wami – poinformował Jeremy.

  Odwróciliśmy się.

  - Na co czekacie? Wchodzimy! – zarządziła Yumi.

.......................................................................................................................................

Na rocznicę chociaż jedna rzecz wyjątkowa, jak na mnie - bardzo długi rozdział.

~Kigara


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

32 - M - Nowa moc

sobota, 15 lutego 2014 15:57

http://www.youtube.com/watch?v=IrJAwCBbnuc&list=PLB3F06A6B7D205D56

Tak, zaczęłam słuchać metalu i dobrze mi z tym!

 

Ferie zaczęły się dziś, tak jak moja choroba .___. OH GOD WHY. Mogę zapomnieć o rowerze.

 

Zrazu was przeproszę za moją nieobecność, ale naprawdę gimnazjum to nie przelewki. Zwłaszcza w klasie o tak durnym profilu jak moja. Ludzie fajni, szkoła fajna, nauczyciele - NIE. Ehh.

 

Mogłabym obiecać niedługo nowy wpis, bo mam już prawie gotowy, ale niedługo wyjeżdżam, więc nic nie mogę zagwarantować. Zrobię, co w mojej mocy.

Takie szczere ;_;

.......................................................................................................................................

  - Wstawaj Maya, już dziesiąta, a umówiliśmy się z Jeremym na jedenastą, - usłyszałam ciche pomruki Aelity. Była w piżamie i wyglądała na bardzo zmęczoną. Tak jak ja.

  Wspomagając się przyjaciółką jakoś udało mi się wstać z łóżka. Nie miałam na nic siły, a co dopiero na niszczenie superkomputerów po raz pierwszy!

  Kiedy jakimś cudem wyszykowałyśmy się i zeszłyśmy do chłopaków okazało się, że oni też ledwo żyją. Wydawało mi się to zwykłym zmęczeniem, ale gdy zobaczyłam resztę internatu domyśliłam się, że to na pewno sprawka Xany. Przejście trzech metrów zajmowało każdemu dobrą minutę.

  Poszliśmy całą grupą do Jeremiego, żeby sprawdzić, czy rzeczywiście aktywowano wieżę. Od razu dostaliśmy potwierdzenie naszej teorii, więc wyruszyliśmy do fabryki. Podczas drogi Einstein domyślił się, jak to działa: za jakiś czas świat całkiem się zatrzyma, ale póki co będziemy działać coraz wolniej i wolniej.

  - Wirtualizacja!

  Okazało się, że w Lyoko możemy poruszać się normalnie. Byliśmy straszliwie wyczerpani po dojściu do fabryki. W zwolnionym tempie to całkiem skomplikowane!

  - Einstein, którędy do wieży? – spytał Ulrich.

  - Na pół-noc. – usłyszałam.

  - Chodźcie, nie mamy co liczyć na pojazdy – stwierdziła Yumi. – Biedny Jeremy! Nie może być z nami w Lyoko, więc cały czas jest spowolniony! Ciągle się zastanawiam, jak Xanie udało się zrobić coś takiego…

  - Pewnie znowu jakąś satelitą – stwierdziłam.

  - Szerszenie! – zawołał William.

  - Ze 30… O ja cię… W porównaniu do tego, to nasze dawne walki były wakacjami!

  Mieliśmy spory problem, bo do wieży daleko, a Xana dołożył trzy kraby i dwa bloki.

  - Maya, na pewno masz jakąś moc; Yumi telekinezę, ja tarczę, Ulrich ma milion różnych, William super-dym i lewitację, a Aelita może przekształcać Lyoko. Pomyśl, potrzebujemy tego jak nigdy dotąd!

  Łatwo mu mówić… No cóż, spróbować nie zaszkodzi.

  - Strażnica!

  Znaleźliśmy się w środku kuli, która była łudząco podobna do Strażnika. Zauważając podobieństwo potwory nas zostawiły. I całe szczęście. Kilkanaście potworów to nie dziecinna igraszka!

  Pobiegliśmy do wieży na złamanie karku. Kula podążała razem z nami, lecz po chwili zniknęła. Gdy próbowałam wezwać ją ponownie, szerszeń mnie zdewirtualizował.

 


Podziel się
oceń
16
1

komentarze (5) | dodaj komentarz

Mam tylko jedno pytanie

niedziela, 06 października 2013 12:42

Albo licznik odwiedzin jest zepsuty, albo ktoś maniaczy tym blogiem(w co szczerze wątpię), albo

MNÓSTWO OSÓB RZECZYWIŚCIE TU PACZA!

Więc mam do was prośbę - każdy, kto tu wchodzi, niech napisze cokolwiek w komentarzu, choćby jedną literę. Chciałabym wiedzieć, czy rzeczywiście jestem aż tak popularna.

Bo licznik pokazuje, że w miesiącu były 483 odsłony x)

 

Jednak najbardziej stawiam na zepsuty licznik.


Podziel się
oceń
12
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

31 - W - Nawiązuję do nie tego, co trzeba

niedziela, 01 września 2013 17:34

http://www.youtube.com/watch?v=t66VKF-cyhk&list=RD02t66VKF-cyhk

Nie wiedziałam, co mam dodać, skoro ciągle słucham ostatniej z wrzuconych tu piosenek, ale tam. Zobaczcie tekst do tej, bo jest jeszcze lepszy od tekstu pierwszej.

"Lekki ruch oczu podczas głębokiego snu

Uśmiech jest terminałem snów

Zapowiedź przyszłości splata nasze losy

Fantastyczna gra stworzona przez Boga

Teraz, raz, dwa, trzy, synchronizacja

Teraz, raz, dwa, trzy, oszukać śmierć

Chwyć upragniony cud i miej odwagę istnieć

Gra o przetrwanie

Krąg zagłady

Żałosny wędrowiec zdobywa prawo do życia

Uwierzyłam w cud

Raj na końcu ścieżki"

To był pierwszy, teraz drugi:

"Dziewczyno z ostrym kolcem w swym ciele

Spotkałem Cię w tej historii

Między nienawiścią leży

Zbrodnicza miłość

Czy jesteś gotów zabić przyjaciół swych,

by spełnić swe marzenie?

Czy jesteś gotów za kogoś umrzeć?

To równoznaczne pytania

Życie to gra, to przetrwanie

To fakt, więc jak ją zaczniesz?

Czas i przestrzeń do rozdroże do bramy

Gdzie chcesz iść?

Poszukujesz wiecznego oddechu

Dlaczego tak bardzo chcesz żyć?

Nie wiemy nic o tym świecie

To pętla czasowa

Nic się na tym świecie nie zmieni

Wszystko zostało już zdecydowane

Podróżujemy przez czas, przestrzeń i miłość

Wyrwij się!

Odrzućmy na bok cały ból i narodźmy się na nowo

Chcę oglądać z tobą gwiazdy

Czas na cud

To jeszcze nie Dead END"

 

Drugi opening może tylko mi wydawać się lepszy, ponieważ niesamowicie nawiązuje do anime, aczkolwiek jeśli chodzi o wykonanie i samą w sobie muzykę, to pozostaję wierna Kuusou Mesorogiwi - pierwszemu. Ale nie Amano Yukiteru.

 

Jak wakacje? Cieszę się, że idę już do gimnazjum, od dawna nie mogłam się doczekać ^^ Aha, no i wywiązałam się - może i dziś jest pierwszy września, ale niedziele, co znaczy

że wakacje nadal trwają.

 

Lili, pytałaś o kody do gry na facebooku, a nie chce mi się wylewnie tłumaczyć Ci wszystkiego(od gromaaaaaaa), więc odsyłam Cię tu:

https://www.facebook.com/groups/216143435182543/

Właściwie też należę do tej grupy, ale już nie gram. Popytaj się tam, jestem pewna, że co najmniej jedna osoba Ci pomoże.

Jak mi przeszło rok temu.

Te wspomnienia.

 

Wykwiatkuje na Himalajeee!

.......................................................................................................................................

  - CO TO MIAŁO KURNA BYĆ?! – wybuchłem na przywitanie.

  - Eeee… - zaczęła Aelita.

  - „Eeee?”! – wściekł się Ulrich. – Wyrzuciłyście nas! I naćpałyście!! Skąd w ogóle Yumi to miała?!

  Porozstawialiśmy się po pokoju tak, że dziewczyny nie mogły przejść i cały czas stały przy drzwiach. Ojej, tak mi przykro.

  - Chłopaki – powiedziała Aelita, - wiem, że jesteście wściekli…

  - Aleś odkrywcza – przerwał Odd.

  - Ale – kontynuowała – nie chciałyśmy być niemiłe. Tak wyszlo… Zachowywaliście się dziwnie, to teraz się nie dziwcie!

  - Tyle że my zawsze zachowujemy się dziwnie!

  - Tylko ty, Odd – zaoponował ponuro Ulrich.

  - Dobra, to nie ma sensu – powiedziała Maya. – Kończmy tę żałosną maskaradę i chodźmy spać.

  Nie mam pojęcia, jak daliśmy się namówić na opuszczenie ich pokoju. Te czartowskie moce dziewczyn…

<niczym Kusudy z pierwszego tomu Hatsukoi Limited>

  Przez całą noc nie mogłem spać. Pewnie za sprawą LSD Yumi.

.......................................................................................................................................

To jest tak krótkie, że nawet podrozdziału nie przypomina, ale pierwowzór był tak beznadziejny, że wykorzystałam z niego jedynie motyw chłopaków w pokoju dziewczyn. Poważnie, megaśnie żałosny. Nie wiem, jak ja mogłam kiedykolwiek coś takiego napisać.


Podziel się
oceń
8
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Roczek :> Rozdział 30 - M - Rozmowa

środa, 31 lipca 2013 19:24

http://www.youtube.com/watch?v=MKC0VtlwBn4

Na obrazku przedstawiamy morderczynię Yuno. 26 odcinków, bardzo krótkie, a KOSMICZNE. Rewelacja. Jestem w Szczecinie i zaczęłam to oglądać 28 lipca. Planuję skończyć oglądanie przed wyjazdem, z kuzynką fajniej aniżeli samej.

Muzyka świetna, anime świetne, czaderstwo!

Skończyłam odcinek 20. Teraz. Żałuję. Uwaga, megaspoiler - NISHIJIMA NIE ŻYJE ! NISHIJIMA NIE ŻYJE ! UAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !! Śmierć trzeciego przeszła mimo uszy, szóstej i dwunastego też, ze śmierci piątego się cieszyłam, że siódmi zginęli... I rodzice Yukiteru... To było straszne. Yuno fajnie wymachuje pistoletem czy nożem, ale czasem jest straszna!

 

Coraz poważniej zastanawiam się nad blospotem. Tyle o tym.

Aż ciężko uwierzyć, że minął już rok od założenia bloga... Wiem, w międzyczasie zawiesiłam bloga, do tego nieźle go zaniedbałam, ale rok to rok, co nie?

Ten blog niejednokrotnie bardzo mnie cieszył i to dzięki wam. Kiara, Nata, podziękowania należą się głównie wam.

 

Moja historia jest bardo długa(napisałam większość, ale wymaga ogromnych poprawek), więc wzięłam się pod boki i postanowiłam dokończyć ją tu, w Internecie. Niekoniecznie na tej stronie.

 

Z okazji rocznicy chciałam wrzucić dwa rozdziały na raz, ale jestem zbyt leniwa i dodam tylko świeże rysunki. Milion razy lepsze od starych. Się ogląda anime, a co!

Po wielu próbach załadowywania obrazków okazało się, że bloog jest zryty jak onet. Innym razem je dodam. Szkoda.

Mam deviant arta, gdzie jak wrócę do domu dodam te rysunki. Tu się nie da, eh. Aha, no i jestem na deviantcie Mystogana, a dodałam już jeden z tych rysunków, szkoda tylko , że najgorszy...

 

Dobra tam, po co was zanudzać. Rozdział i moje nowe motto:

KEEP CALM

AND

ICE MAKE

BITCH!

.......................................................................................................................................

  - Yumi, mam nadzieję, że więcej nie wrzucisz im siłą LSD - powiedziała Aelita.

  - Spoko.

  - A wiecie co - wtrąciła Maya - pamiętam, jak w którymś odcinku Ulrich pyta się o manty w Kartaginie:

" - Jak myślisz, to chłopaki czy dziewczyny?

  - Takie wredne to na pewno dziewczyny! - mówi Odd.

  - To pokażmy im, co potrafi facet!"

  - Pamiętam to! Kurczę, jacy oni byli denerwujący! W ogóle się nie zmienili - stwierdziła Aelita.

  - Mhm - potwierdziła Yumi. - Maya, jak ci idzie z Williamem?

  - Niby ze sobą chodzimy, ale znamy się tak krótko!

  - W takim razie ja niby co mam powiedzieć? Z Ulrichiem nawet się nie całowaliśmy, a przecież na kilometr widać, że mu się podobam! Ten nic, milczy!

  - Jakaś częśc mnie cieszy się, że jestem w innej sytuacji, chociaż nie lepszej - podsumowała Aelita.

  - Powiem wam coś - rzekłam. - Obiecujecie, że nikt się nie dowie?

  -Możesz na nas liczyć - powiedziała Aelita.

  - W porządku - odetchnęłam. - Rysowałam Williama i nadal mam stos rysunków! Wisiały nad moim biurkiem na tablicy korkowej, że kumple z gimnazjum mnie wyśmiali, więc musiałam schować je do pudełka. Wzięłam je ze sobą, te moje „dzieła sztuki”, jeśli mogę tak nazwać te bazgroły. To wspomnienia, których nie sposób zapomnieć, zwłaszcza przy moim podejściu. Swój pierwszy rysunek zrobiłam dzięki filmowi na youtubie „drawing William from Code Lyoko”, 6 czerwca 2 lata temu. Od czasu do czasu rysuję was, rzecz jasna animowanych, nie umiem jeszcze rysować ludzi. Mam nadzieję, że jak już się nauczę, to będziecie mi pozować, co?

  - No jasne, bylebyś nie zrobiła z nas straszydeł! - zaśmiała się Aelita.

  - A pokażesz nam te rysunki? - spytała Yumi.

  - Nie wiem, czy jestem już na to gotowa.

  - Fajnie, że nam ufasz i opowiedziałaś o wszystkim. Ty o nas znasz każdy szczegół – stwierdziła Yumi. - Chociaż może nie każdy.

  - Która godzina? - spytała Aelita.

  - Dwu... O nie, za chwilę będą tu moi rodzice, a zobaczcie jaki syf!

  Posprzątałyśmy błyskawicznie po czym udałyśmy się do internatu. Wymyłyśmy się i poszłyśmy do naszego pokoju. Wbrew oczekiwaniom zastałyśmy tam chłopaków...

 ......................................................................................................................................

A`propos... Skąd oni mieli klucze do ich pokoju?


Podziel się
oceń
6
2

komentarze (5) | dodaj komentarz

29 - W - Czekolada

wtorek, 16 lipca 2013 14:46

http://www.youtube.com/watch?v=qGjNdtYhj_k

Chętnie zasypałabym was linkami, bo długo mnie nie było, ale się powstrzymam. Dam tylko tekst po Polsku powyższej piosenki:

Niosę lekko wybrudzoną walizkę

Naiwnie zstępując z nieba nad wami

Tworzę sobie miejsce po drugiej stronie mapy

Miejsce, które pragnąłem w moich snach.

Tak, tak, tak.

Chłopiec z betonowego miasta.

Tak, tak, tak.

Chłopiec z betonowego miasta.

Och, kochanie, mam zamiar kontynuować wędrówkę poprzez ściany z moją gitarą.

Dopóki się tam nie dostanę, o tak, mam zamiar śpiewać.

Tylko muzyka, jedynie tylko ona.

Podaruję Ci ją, o tak.

Nie sądzisz, że mam z moją gitarą więcej cech wspólnych niż przeciwieństw?

Ponieważ poszukuję, tak, będę dalej śpiewać.

Tylko miłość, jedynie tylko ona.

Ścigając się, bądź wolny!

Mój idealny sen.

Tak, tak, tak.

Chłopiec z betonowego miasta.

Nie ważne, czy w śnie, czy też nie,

Zawsze będę podążać za swoimi marzeniami, tak.

Chcę wierzyć, że śpiew ma moc,

Lecz ostatnio wydaje się, że tylko się chowa.

Bardzo, bardzo proszę, nie ptaki i pszczoły,

Ale ekstazy z dodatkowym serem.

Rymujący nosorożec brzmi jak Bono,

A wszystkim zalatywało jak z czarnej butelki Jack’a.

Kiedy ja powiem „ho”, Ty powiesz „hej”.

Nie masz bladego pojęcia, o czym mówię, prawda?

 

KONIEC!

W piosence jest full, a ja dałam tylko tłumaczenie czołówki. Jeśli kogoś by to interesowało, to jest na tekstowo.pl

 

Jejuś, nie było opka tak strasznie długo, tak strasznie długo... Deprecha ja Mamoru Zaitsu w trzecim tomie Hatsukoi Limited przez Yamamoto... Dobra, nawijam, a wy nie macie pojęcia, o co chodzi(wiem, zawsze tak robię). Ale mam wam tyle do opowiedzenia! Tak, daruję to sobie, ale skończyłam oglądać Fairy Tail właśnie dzisiaj, a serię mają wznowić dopiero po wakacjach! Nie wiem, czy zacząć czytać kontynuację komiksem, czy nie. Hm.

 

Ostatnie pytanie: przenieść bloga na blogspot? Od kiedy zrypali blooga tam jest o wiele wygodniej! Odpowiedzi piszcie w komentarzach.

 

 

No a teraz wyczekiwany rozdział. Dzisiaj go skróciłam, więc nie jest tak długi, jak miał być.

.......................................................................................................................................

  - To co, Jeremy, zapuszczaj „return to the past”! – zaproponowała Maya.

  - Że co? – chłopak najwyraźniej nie zrozumiał.

  - Powrót do przeszłości, z angielskiego!

  - Aha! My uczymy się włoskiego, więc…

  - Wiem, wiem.

  - Okej, to „return to the past”! – wykrzyknął Jeremy, po czym spowiła nas biała mgła.

  Lekko oszołomieni wróciliśmy do codzienności.

  - Ehm, William, miałeś nas zabrać na gorącą czekoladę… - przypomniała Aelita.

  - Dobra, nie poganiaj! Właśnie miałem o tym wspomnieć. Igzo.[Chodźmy, ruszajmy, po dżapońsku]

  Podczas drogi Maya spytała Einsteina o jego teraźniejszą pracę. Powiedział, że cały czas szuka z Aelitą Franza Hoppera oraz musi znów zniszczyć Xanę. Okazało się bowiem, że program wieloczynnikowy zawiódł. Xana zachował sporą cząstkę siebie na komputerze Jeremiego, przez co po jakimś czasie sparaliżował chłopaka. Później opętał Jima, który próbował wykończyć grupę. Ja widać, nie udało mu się. Całe szczęście.

  Odd, Aelita i Yumi dostali się do fabryki, po czym dezaktywowali wieżę. Następnie sprawy potoczyły się niefortunnie – Xana nie był już zależny od superkomputera(nie zdążyli go wyłączyć). Jeremy streścił całe zakończenie, bo wchodziliśmy do kawiarni. Zamówiliśmy czekoladę i nastąpiła kontynuacja opowieści. Stwierdzili, że skoro wirus utworzył kolejny stos replik i jest wolny, przy czym znacznie silniejszy, to muszą zwerbować kolejnego wojownika Lyoko.

  - I wtedy znaleźliście mnie? – spytała Maya.

  - Niezupełnie – powiedział Odd. – Ja wyczułem Włocha, ale miało nie być chłopaka, a nie byliśmy pewni co do Niemki Ulricha. Dopiero wtedy przyszła kolej na Polskę.

  Po chwili ciszy odezwała się Yumi:

   - Chodźcie do mnie, rodziców nie ma, wyjechali z Hirokim, ale wrócą około 22, więc nie robiłam imprezy, bo i po co, skoro mielibyśmy się zwijać o 21? Poza tym, jak będzie tylko 6 gości, to ze sprzątaniem uwinę się w 15 minut. No, na co czekaci?

  - Ja nie mogę, muszę znaleźć replikę.

  - Detektyw się znalazł! Chodź, może trochę się wyluzujesz! – zachęcał Odd.

  - Nie, idźcie sami! – burknął Jeremy.

  - Jak chcesz – odparła Yumi.

  Poszliśmy do jej domu, ale po chwili brunetka nas wykiwała. Nie wiadomo w jaki sposób(LSD?)ja, Odd i Ulrich byliśmy na dworze. Nie wpuściły nas już do środka. Ale w takim razie po co Yumi w ogóle nas zapraszała?


Podziel się
oceń
7
2

komentarze (2) | dodaj komentarz

Ludzie! Ważna wiadomość!

piątek, 21 czerwca 2013 23:34

http://www.youtube.com/watch?v=J5FbYvU9TxY

Słyszałeś mały żeglarzu?! Za chwilę poznasz ogród na skraju nocy! To jest chyba gdzieś pomiędzy Szczecinem a drugą dawką LSD.

(dwudniowa)

Oglądajcie niekrytego! (dwudniowa)

NALEŚNIIIIIIKIIIIIIII?!?!?!

...........................................................................................................................................

Nie, nie opuszczam bloga. Doznałam megaolśnienia i napisałam epilog. Niby jeszcze do niego nie doszłam, ale tam... Musicie wiedzieć, że postawiłam sobie na cel umieścić w wakacje co najmniej trzy nocie z opkami. Muszę się wywiązać. Po prostu muszę.

A póki co daję wam moje stare opowiadanie z polaka.

DEDYKUJĘ NIEKRYTEMU umc umc

...........................................................................................................................................

  Od kiedy pamiętam, marzyłam o świadomym śnie. Dzisiejszej nocy prawie mi się to udało.

  Tyle że prawie robi wielka różnicę.

  Od początku z podekscytowania nie wiedziałam, co robić. Po prostu się cieszyłam. Moja radość jednak nie trwała długo.

  Nim się obejrzałam stanęłam przed Sądem Ostatecznym. Widziałam tylko światłość, ale wiedziałam gdzie jestem. Czułam to.

  W pewnym momencie usłyszałam niski, głośny głos: „Wiedziałaś, że świadomy sen jest grzechem, a mimo to próbowałaś rozmaitych technik! A jaki że umarłaś podczas swojej pierwszej udanej próby, czeka cię wieczne cierpienie!”

  Początkowo nie mogłam w to wszystko uwierzyć, ale przeraziłam się nie na żarty, gdy światłość zamieniła się w ciemność przeszywającą strachem.

  Wokół mnie pojawiły się wszystkie zobrazowane lęki nękające mnie przez całe życie. Odbierałam wrażenie, że wyzionę ducha, a to, że nie zżyłam napawało mnie jeszcze większym strachem.

  Nagle upiory zaczęły wyciągać ręce w moją stronę. Chociaż nie tylko ręce. Niektóre leki były tornadami czy falami tsunami.

  Zaczęłam przeraźliwie krzyczeć, piszczeć i wyć z rozpaczy.

  W tym momencie się obudziłam i zobaczyłam krew wokół siebie.

  Cholera.


Podziel się
oceń
6
4

komentarze (3) | dodaj komentarz

28 - M - Opętanie i co potem?

poniedziałek, 11 marca 2013 15:20

http://www.youtube.com/watch?v=tKaExu_PvZo

Cóż innego mogłam wybrać, jak nie mój ostatni hit? Żebyście wiedzieli, ile razy wypisywałam fragment tekstu w podręczniku do angola...

 Moi drodzy, przepraszam, że tak długo nie bylo notki, ale powtarzając mój stary tekst: nie dlatego, że w szkole nawalili, ble ble, że nie miałam czasu, ple ple, tylko po prostu mi się nie chciało.

.......................................................................................................................................

    Nie rozumiałam, co się ze mną działo, ale wiedziałam, co robię. Znalazłam się w Kartaginie i pobiegłam do rdzenia. Najwidoczniej za moim pośrednictwem Xana chciał go zniszczyć.

    Poza tym słyszałam bardzo wiele rzeczy:

    - Musicie ją zatrzymać, w przeciwnym razie historia się powtórzy, jak z Williamem! – tu Jeremy.

    - Przecież biegniemy! – tu Ulrich.

    - Powinienem najpierw zająć się scyfozoą, później potworami! – tu William.

    - Jeju, miałeś nie dramatyzować! – tu Odd.

    - Niedługo mu przejdzie – tu Aelita.

    - Możecie się skupić na czymś innym?! – tu Yumi.

    Usłyszałam Ulricha i zaczęłam z nim walczyć. Każdy zamach szablą zręcznie odbijałam jednym ze sztyletów, aż nadszedł odpowiedni moment i zadałam śmiertelny cios. Nagle poczułam ukłucie w ręce. Koniec gry.

    Obudziłam się na podłodze w sali ze skanerami. Widziałam twarz Williama, jego uśmiech, przysposobiony błysk w oku. Niedługo do przystojnego obrazka dołączył jak zawsze roześmiany Odd, Aelita, Ulrich, Yumi i Jeremy. Ładny obrazek powiedział mi, że zemdlałam na piętnaście minut i napędziłam im niezłego stracha.

    To niesprawiedliwe! William po roku opętania jakoś się trzymał, a ja od razu zemdlałam!

   Podczas spokojnej rozmowy dowiedziałam się, że Will zawsze wie, kiedy Xana atakuje. Jest z nim powiązany, lecz nie szybszy od superskanu, choć dzięki temu będzie mógł powiadomić mnie, Odda, Aelitę i Ulricha na lekcjach, aniżeli Jeremy miałby do nas dzwonić.

    W końcu zdecydowaliśmy się na powrót do internatu. Zbliżała się dziewiętnasta, a wyszłam(wypadłam)ze skanera o szesnastej. Stwierdziliśmy, że pogadamy sobie w pokoju należącym do mnie i do Aelity. Najlepsze było to, że Yumi też mogła przyjść, więc zostawimy chłopaków w pokoju Odda i Ulricha, a same zrobimy sobie babski wieczór! Nie mogłam się już doczekać, ale skończymy najpóźniej o 22, bo nie spałam ostatniej nocy i chciałabym nacieszyć się rzeczywistością. Najgorszy był w niej fakt, że jutro 1 sierpnia, co oznacza, że minęła już połowa wakacji, a ja nawet nie zdążyłam się rozkręcić!

    - Cóż, miejmy nadzieję, że Xana już nie zaatakuje w tym tygodniu , padam na pysk! – powiedział Ulrich. – Wykupiłem karnet na basen i mam zamiar chociaż raz z niego skorzystać!


Podziel się
oceń
6
2

komentarze (3) | dodaj komentarz

27 - W - Kim jest Maya?

piątek, 08 lutego 2013 15:45

http://www.youtube.com/watch?v=7NQ8OCcQ3LA

Jakbym już dodała ten link, to poinformujcie mnie o tym w komentarzu. Następnym razem dodam(jeśli ten powtorzyłam) dwa.

Dobra, nareszcie udało mi się dodać notę z opowiadaniem, na prośbę Kiary98. A propos Kiary, to gdzie ona jest? Może inaczej: gdze TY jesteś? To samo Nata. Usunęłyście bloga i nie ma z wami kontaktu. Dziewczyny, byłyście moimi ulubionymi czytelniczkami!! No dobra, nie będę ukrywać, głównie Kiara, bo pojawiła się u mnie znacznie wcześniej.

Dziś ostatni dzień... Ojej... A popojutrze do szkoły... Kurrde... Będzie mi brakować chłopaków... Może spotkamy się za rok...

Nie mam jakos wielkich wstępów, ale przestałam grać w CLSG(Code Lyoko Social Game) na Facebooku przez League of Legends. Kto gra, proszę o powtórne przeczytanie ramki "o mnie".

..................................................................................................................................................

  - Yumi! – krzyknął Ulrich.

  Sprzedawca właśnie dusił mnie jedną ręką. Drugiej używał do złapania elektryczną macką Yumi i Ulricha. Wszyscy uciekli z kawiarni, więc musieliśmy radzić sobie sami.

  Nagle zadzwonił mój telefon.

  - Potrzebują nas. Yumi, Ty pójdziesz, my sobie jakoś poradzimy –stwierdził Ulrich.

  - Ła… two… Ci… mó… wić. Do… słownie.

  W tym oto momencie przestałem oddychać.

  - William, szybko!

  Yumi wyswobodziła mnie z „czułej” dłoni zxanafikowanego kolesia, który natychmiast przejął dziewczynę. Całe szczęście, że poza nim były tylko dwie opętane osoby.

  „<Tylko> to pojęcie względne” – pomyślałem.

  Pobiegłem co sił w nogach, w między czasie dzwoniąco Jeremiego.

  - William? Jak wam idzie?

  - Nie najlepiej. Biegnę do fabryki.

  - Właśnie słyszę. Strasznie chrypisz! Odd odpadł, biegnie do was, Mayę złapała scyfozoa, a Aelita musi się jeszcze rozprawić z siedmioma karaluchami, trzema krabami i megaczołgiem! Pospiesz się!

  - Zaraz będę.

  Trzy minuty później można było mnie zobaczyć w windzie.

  - Wirtualizacja!

  W Lyoko pokonałem megaczołga, kraby i dwa karaluchy, ale nie zdążyłem ze scyfozoą. Maya podbiegła do mnie i po chwili z powrotem byłem w skanerze.

  - Nosz kurrr… - zakląłem. – Byleby Aelita zdążyła.

  Wjechałem na górę zobaczyć, jak idzie różowowłosej.

  - William, musisz biec do kawiarni, Yumi i Ulrich nie odbierają telefonów!

  - Się robi – powiedziałem.

  Niedługo po tym byłem już w drodze. Zadzwoniłem do Yumi, mając niewielką nadzieje, że odbierze. Usłyszałem w słuchawce krzyki, a jedynym słowem, jaki zrozumiałem, było „Banzaiiiiiiiii”. Zapewne Odda. Rozłączyłem się.

  Byłem niedaleko, kiedy zobaczyłem uciekających Yumi i Ulricha. Odd kuśtykał z tyłu.

  - Wszystko w porządku – stwierdził Ulrich. – Aelita dezaktywowała wieżę, można zapuścić powrót do przeszłości.

  - Aha. Dobra, już lecimy – powiedziała Yumi, chowając komórkę o kieszeni. – No właśnie nie można, Jeremy przed chwilą do mnie zadzwonił, historia zatacza koło, Maya opętana przez Xanę leci do Kartaginy, chce zniszczyć rdzeń!

  Jęknąłem. Nie wierzyłem własnym uszom. Co będzie, jeśli Maya tak samo jak ja będzie opętana tak dużo czasu? Przestałem zaprzątać sobie tym głowę, bo właśnie wchodziliśmy do fabryki.

  - Ulrich, Yumi, do skanerów! – zarządził Einstein.

  - Ona podziela nasze losy!

  - William, nie pomagasz – powiedziała Yumi.

  Westchnąłem.

  - Daj mi dokończyć. Najpierw utknęła w Lyoko jak Aelita, teraz jest opętana i chce zniszczyć rdzeń tak jak ja, a później co? Zostanie zamknięta pod kratką pustelni i podtopi się jak Odd?

  - William, spokojnie, Yumi i Ulrich na pewno sobie poradzą! Denerwowaniem się i tak niczego nie wskórasz ani nie pomożesz Mai!

  Odd miał całkowitą rację. Czy on wreszcie wydoroślał?

  - Dobra, nie będę dramatyzował.


Podziel się
oceń
6
2

komentarze (2) | dodaj komentarz

MEGA POWRÓT!!!!!!!!!!

sobota, 29 grudnia 2012 20:26

 Aby to uczcić, dodaję mega notkę. Najpierw napiszę, że w środę, 14 listopada, odzyskałam moje śliczniutkie pierdołki^^ Jestem happy, tak jak to kilka dni temu[zaczęłam pisać tę notkę jeszcze w listopadzie, więc możecie się spotkać z różnymi określeniami czasowymi] ujęła Olka.

Na początek moje odzyskane fociunie:

......................................................................................................................

Zuzu. Śliczny co niee ;-*

Na Appie...

Na spotkaniu z ojcem... To on wypalił mu ranę na lewym oku... Miał tylko trzynaście lat!...

Przy osądzie z Aangiem.

Sięgając po skradzione szable.

Ratując Katarę przed skałą zrzucąną przez "Iskru iskru bum zioma", jak to ujmuje Sokka.

Wycięty zza Aanga(w gimpusiu^^)

[O LoL, jestem tak szczęśliwa powrotem tych foteczek, że zaczynam używać zdrobniałych tonów O_o]

Szczerze...? Ja dodalabym jeszcze przed ławką Williama z pięścią wycelowaną w Ulricha.

Mega rysunek z His a phantom! Danny Phantom!

Evil - Danny, czyli od czego roi się w googlach.

Co to ma być??

Piękne, prawda?

Na moment przed opętaniem...

Zrzutka z odcinka z rodzicami Odda.

OoOo EMBEEEEEEEERRRRR!!!!!! YOU WILL REMEMBEEEEEEEERRR!!!!!!!!!

Daniel Phantom. Inaczej: Dani Phantom.

Ooo, jaką tworzą słodką parkę^^

Yumi Evolution... ech...

Cienka jakość, wiem...

Tej foteczki nie rozumiem...

To mnie cóś wzruszyło, więc wzięłam pobrałam, a tu wrzuciłam z nudów.

I znowu tragiczna jakość -,-"

Pasuje do bloga Kiary i Naty, co? ;p

Ktoś rysował Dannego i wrzucił do netu, natomiast ja przesyłam dalej.

Hueh, zrzuta z odcinka  z idealnie oddanymi krawędziemi!

Marcelina, królowa wampirów!! Ostatnio mam jazdy na "Pora na Przygodę" :P

A tutaj focie z bloga Any, do którego link znajduje się w linkach(:P)pod nazwą "Ana - art". Akurat zrobiła na zamówienie Kod Lyoko, więc czemu by ich tu nie wkleić?

Na żywo i w Lyoko. Spoko, co nie?

....................................................................................................................................................

Dobra, koniec foteczek, teraz trochę was wprowadzę: chciałam chociaż odrobinę zrekompensować wam moją nieobecność, więc pomyślałam o mega notce. Rzecz jasna nie musicie wszystkiego oglądać, ale stwierdziłam, że niektórych to zainteresuje: otóż postanowiłam znowu wrzucić moje opowiadania z polaka, oraz kilka skanów. Może najpierw opka:

....................................................................................................................................................

Cześć Kami!

    Jako że Cię lubię, stwierdziłam, iż Tobie mogę wyjawić moją niezwykłą przygodę.

    Chciałam wysłać pocztą elektroniczną, ale po pierwsze Ty nie masz konta, a po drugie mam szlaban, więc nie pozostało mi nic innego jak tradycyjna wiadomość.

    Okej, zaczynam. Byłam o dziewiątej wieczorem w lesie, sama, gdyż na porannym grzybach zgubiłam komórkę{, a rodzicom nie chciało się ze mną przyjść}. Idę, powoli, z latarką, rozglądając się na wszystkie strony, gdy nagle światło latarki padło na:

    - SLENDER!!!!!!!! – wykrzyknęłam przerażona, upuszczając latarkę i biegnąc w ciemny las.

    Po kilku minutach biegu potknęłam się o coś małego.

    - Moja komórka! – ucieszyłam się.

   Włączyłam GPS’a i wróciłam do domu, nie spotykając już po drodze mężczyzny bez twarzy.

    Następnego dnia okazało się, że była to Kasisławka w garniturze z wyciągniętymi rękawami i z białym kapturem na całej twarzy. Robiła to, bo miejscowi „JP” jej za to płacili. Jak się domyślam, dla brechu z ludzi, którzy uciekali z wrzaskiem.

    Od tego felernego wydarzenia nie nazywamy jej już Kasią, Kaisławą, Kaśką, Kasisławką, Katarzyną, Eko-mleko, Tyłkiem pyłka, a właśnie Slenderem.

 

Pozdrawiamy

LW* i Slender

 ...................................................................................................................................................

 

Bez komentu, drodzy internauci…

 

    Ach! Tyś okropna samotności! Musiałaś mnie nawiedzić!

    Zaczęło się od tego, że mnie, przystojnego, piętnastoletniego bruneta posiadającego powodzenie w szkole kumpel namówił na wycieczkę do tutejszego zamku.

    {W pewnej chwili} uderzyłem się w głowę o nisko zawieszoną rurę. Mateusz uciekł{, lecz nie przybiegł z kimś po pomoc}. Mój duch, ciemny, niewyczuwalny powoli wychodził z niezapomnianego ciała.

    Teraz brzydki, nielubiany i przerażający ja składający się z breji mam za zadanie wyganiać ludzi z zamku. Jaki to ma sens{, zwłaszcza, że przecież nikt tu jeszcze nie był od mojej śmierci}? Nie wiem, po prostu intuicja każe mi tak postępować.

    Teraz błąkam się bezsensownie, pełzając po ziemi, po ogromnym, nieprzyjaznym zamku.

    Na dzień dzisiejszy powinienem być na swojej osiemnastce. Trzy lata już tu jestem i nie mam nic do roboty(…)!

    Ach! A kysz, tyś okropna samotności!...

 

....................................................................................................................................................

 

 

 

 

To był najwspanialszy dzień w szkole!

 

 - Uch, jeszcze pięć minut!

    Dziewiąta wybiła na zegarku, a ja miałam do szkoły na dziesiątą. Właśnie mówiłam do budzika.

    Wywlokłam się z łóżka, ubrałam, zjadłam śniadanie, zrobiłam jeszcze mnóstwo niepotrzebnych rzeczy, po czym udałam się do lochu, jak zresztą to co dzień bywało.

    Szłam okrężną drogą, by jak najpóźniej się tam dostać. Mieszkałam daleko od szkoły, wyszłam za wcześnie, ale i tak ostatnio rozważam kwestię wagarów.

    W szkole nawalają ile wlezie, totalnie nie mam na nic czasu, nie to co w podstawówce…

    Stanęłam przed gigantyczną i przerażającą bramą prowadzącą do lochów.

    Wstrzymałam oddech, przełknęłam głośno ślinę i już miałam się odwrócić, gdy poczucie winy przejęło stery. Z ciężkim sercem skierowałam się do paszczy lwa.

    Skierowałam Si do klasy. Była zamknięta, pomimo że przyszłam spóźniona. Poszłam do woźnego i dowiedziałam się, że dziś nie ma lekcji.

    Z szerokim uśmiechem wróciłam do domu.

    To był zdecydowanie najlepszy dzień w szkole!

....................................................................................................................................................

Super. Pewnie zauwazyliście, że oddzielam wszystko takim samym przerywnikiem z kropek, co w normalnej notce. Okej, nadeszła pora na skany, które miałam dodać już dawno:

....................................................................................................................................................

Wydawało mi się, że go zepsułam, więc pogniotłam go na malutki skrawek papieru. Następnego dnia zorientowałam się, że wcale nie był taki zły...

A to ucho dziewczyny, którą zobaczyłam w kościele by LW* Jak widać, robiłam je w szkole.

Natomiast to rysunki mojej koleżanki z klasy na okładce zeszytu od polaka, która jest wobec mnie chamska, ale trzeba przyznać - rysuje nieziemsko.

Wreszcie nadszedł czas na moje dzieło, które akurat nie jest rysunkiem. Oto ono:

Jestem z niego bardzo dumna, bo w odpowiedniej kolejności zamieściłam nowych brunetów z kreskówek, które systematycznie poznawałam; najpierw był William, Kod Lyoko, później Danny, Danny Phantom, a jak na razie ostatni pojawił się Zuko, Avatar: Legenda Aanga. Ostatni obrazek zrobiłam w Gimpie, zajął mi mnóstwo czasu, bo gradienty wcale nie tak łatwo obsłużyć! Cóż, mam nadzieję, że ocenicie go w komenatrzach.

....................................................................................................................................................

 

Może by tak... Moje życzenia do Marceliny, które miały trafić na konkurs, ale moja twórczość zeszła na psy? Błagam, nie oceniajcie ich:

 

"Marcelino, królowo wampirów,

 

Świąt Ci życzę szczęśliwych,

 

byś nie kąsiła wszystkich przybyłych,

 

a gdy pierwsza gwiazdka na niebie zagości

 

ulitowała się też nad resztą gości.

 

Pachnącej choinki,

trafnych prezentów,

i rzecz jasna niezapomnianych momentów!

Po setkach lat zapewne zapomnisz,

ale wystarczy, że do mnie wstąpisz!

Walk z Balonówą zapewne pragniesz,

dlatego takie życzenia dostajesz.

Karpia bez ości,

mało czułości,

a resztę dopisz sama, gdyż bezproblemowa jesteś cała."

Ash

Obejrzyjcie odcinek "Wspomnienia wspomnień" na wrzucie, a dowiecie się, kto to jest ten cały Ash:

http://dladzieci.wrzuta.pl/film/2DYaJ0C3rcD/pora_na_przygod_s03e02a_wspomnienia_wspomnie_

......................................................................................................................

"Malcelino, kosiam ciem, kosiam ciem! Kosiam ciem!"

Słowa, które powtarzam co najmniej dwa razy dziennie.

......................................................................................................................

A teraz... Najśmieszniejsze cytaty wzięte z odcinków naszej ulubionej kreskówki! Oto one:

"Coś mi tu śmierdzi, jak buty Odd'a"

Ulrich, odc. 81 Dobry i zły

 

Ulrich:

"Melania jako nazwa łodzi jest do kitu!"

Odd:

"A co wolisz Sissi?"

Odc. 70 Skidbladnir

 

Opętana Sissi:

"Argh!"

Jeremy:

"Nie weźmiesz mnie na słodkie słówka!"

Odc. 88 Kuzyn z odzysku

 

Było jeszcze kilka całkiem spoczko, ale te moim zdaniem są najlepsze.

......................................................................................................................

http://www.youtube.com/watch?v=UOJ5JoV9Rs8&playnext=1&list=PL0CF0060F7BEECB4A&feature=results_video

Tato, czy mnie kochasz jeszcze?

 

http://www.youtube.com/watch?v=R9VJfrUeQ7M

Za-kopać w ziemi gdzieś

i wypić Twoją krew.

......................................................................................................................

"Nie wolno naśladować tego, co się chce stworzyć"

Braque

......................................................................................................................

Może jeszcze wiersz, który totalnie mnie urzekł na Polaku:

Ewa Lipska

"Takie czasy"

Idę podwórkiem. I nagle

podbiega do mnie sześcioletni chłopczyk

w poziomkach policzków.

W ręce trzyma drewniany pistolet.

"Pif! Paf!" - strzela w moim kierunku.

Potem chowa broń do kieszeni.

"Robota skończona" - mówi i odchodzi.

 

Zawiadamiam rodzinę. Przyjaciół.

Dzwonię na milicję i zgłaszam swoją śmierć.

Ale wszyscy rozkładają ręce:

"Takie to czasy" - mówią.

 

 

Ogólnie ostatnio podoba mi się jej twórczość; niedawno wpisałam ten wiersz na dwie najważniejsze strony mojego zeszytu z cytatami, na które wpisuję tylko najlepsze cytaty, takie jak ten, który był przed linkami w tej notce, czy takie:

"Ja nigdy nie oceniam ludzi - oceniam jedynie czyny" - Maciej

albo

"Ludzie szukają rzeczy,

które pozwolą im uciec od wlasnego życia. Gdyby tak nie było,

bilet do kina kosztowałby znacznie mniej." - Ormitius

......................................................................................................................

 

Ekstra, mam już fotki, skany, opowiadania z polaka, to teraz część, na którą wszyscy czekali: kilka notek pod rząd! Zauważcie, że nie byłam obecna na blogu przez jakieś dwa miesiące, a teraz dodaję kilka opek plus bonusy i nie będę się już tak spoźniać! Chyba zawieszenie bloga było dobrym pomysłem, co?

....................................................................................................................................................

 22 - W - Odkrycie

  - Jeju, rozwaliłem wszystkie karaluchy, ale z ostatnim załatwiliśmy się nawzajem! – czepiałem się sam siebie.

  Kiedy byłem już blisko szkoły, zrozumiałem, po co tym razem Xana aktywował wieżę. To nie scyfozoa zaciągnęła Maye do Lyoko, tylko właśnie aktywna wieża. Po prostu superskan nie wykrył jej w porę. Teraz Maya będzie mówiła po Polsku do czasu, aż Aelita dezaktywuje wieżę. Musi się pospieszyć.

  - William! – zawołała Maya. – Już wiesz, dlaczego nie rozumiem francuskiego?

  - To aktywna wieża – powiedziałem. – Musimy wszyscy biec do fabryki!

  Szybko pobiegliśmy i czekaliśmy na polecenia Einsteina.

  Maya, Ulrich, wchodźcie do skanerów! Xana wysłał jeszcze pięć szerszeni, które załatwiły Yumi i Odda, Aelicie zostało już tylko dwadzieścia punktów, a na miejscu są trzy szerszenie i scyfozoa, migiem!

......................................................................................................................

23 - M - Kolejne odkrycie

 

Jeremy nas zwirtualizował i znaleźliśmy się w sektorze leśnym.

  - Może scyfozoa chce mnie? – spytałam.

  - Spróbujcie się jej pozbyć – zarządził William.

  - Zalewasz! Po co? – odrzekłam złośliwie.

  - Uderzenie!

  Dzięki szybkim ruchom szabli Ulricha szerszenie mieliśmy już z głowy. Problemem pozostała jedynie scyfozoa.

  Okazało się, że ta wielka kałamarnica chciała złapać Aelitę i udało jej się to. Nie mogłam nic, Jeremy również, a Ulricha zdewirtualizował blok. Rzuciłam kilka razy sztyletami, ale nic to nie dało. Chybiłam. Scyfa puściła Aelitę, po czym ta pędem udała się do wieży.

  Kiedy wyszła, domyśleliśmy się, że nie jest opętana. Xana odebrał jej zdolność dezaktywacji wież.

  - Ja pójdę! – zaproponowałam.

  - Ale przecież Ty nie masz klucza do Lyoko!

  Hm, „William’s facepalm”.

  - Idź – zgodził się Einstein.

  Podeszłam do interfejsu, idąc za przykładem Aelity odcisnęłam na nim dłoń i, o dziwo, wyświetliło się moje przybrane imię zamiast prawdziwego, czyli „Maya”. Dezaktywowałam wieżę. Ta umiejętność pozostała dla mnie. Najwidoczniej Xana „przerzucił” klucz z Aelity na mnie.

  - Jeremy, zdewirtualizuj nas!  - poprosiłam.

  - Już się robi.

  Po chwili z powrotem byliśmy w skanerach.

  - Nie mogę uwierzyć! Naprawdę dezaktywowałam wieżę!

  - Szkoda, że ja nigdy więcej tego nie zrobię…

  - Aelita, przestań, niedługo znajdziemy sposób, by Twój klucz z powrotem należał do Ciebie! – pocieszał Jeremy.

  Osobiście wątpię, by to jakkolwiek ją pocieszyło.

  - Przykro mi…

  - Tobie wcale nie jest przykro, to mi jest przykro! – wybuchła różowo włosa. – To wszystko Twoja wina! – Odwróciła się w stronę Williama. – Twoja też! To Ty zmusiłeś nas, byśmy pojechali do tego miasta, a przecież mówiłam, żebyśmy jechali dalej!

  - Ale… - próbowała nas bronić Yumi.

  - Nie przerywaj mi! To było coś, co miałam w Lyoko jako jedyna, możliwość dezaktywacji wież! Jako jedyna nie miałam broni! Miałam za to wieże. A teraz Ty wszystko mi odebrałaś!

  Rzuciła się na mnie z płaczem.

  - Aelita, odbiło Ci? – Ulrich zaczął się z nią szarpać, broniąc mnie. Po chwili wszyscy zauważyliśmy, że miała nadludzką siłę. Każdy rozumiał, co to oznacza.

  - To znaczy, że nie dezaktywowałam wieży, Xana nie miał powodu, by wpisywać kod X.A.N.A, Aelita tylko udawała, że nie może dezaktywować wieży, więc to wszystko to jedno, wielkie oszustwo! – główkowałam.

  Spojrzałam na oczy różowowłosej. Możliwe, że ma na sobie soczewki. Ale jak Xana mógł przejąć coś tak małego?

  Możliwe, że „dezaktywując” wieżę coś namąciłam , i to w takim stopniu, że teraz dziewczyna ma większą moc niż normalnie opętani!

  - Idę do Lyoko! – powiedziałam. – Tym razem też mogę coś namącić, ale nie mamy innego wyjścia! Xana chce nas wykończyć, dlatego opętał właśnie Aelitę!

  - Einstein, ja z nią pójdę – postanowił Odd.

  - Okej, wiem, jak ustawić opóźnioną wirtualizację, biegiem!

  Po chwili na powrót znajdowaliśmy się w windzie.

  - Wieża jest niedaleko – odparłam.

  Nim się obejrzałam byliśmy przed wieżą.

  - Wchodź. Ale, co to? Dlaczego ta wieża jest niebieska?

  - Xana potrafi je przefarbować, chodzi o tę.

  „Maya, code, X.A.N.A?!” – myślałam, czytając. Uciekłam z wiezy.

  - Odd, rewirtualizacja, trzy dwa, JUŻ!

  Niedługo po tym, wychodząc ze skanerów zastaliśmy nieprzytomną Aelitę i Ulricha.

  - Czyli co, dezaktywowałaś wieżę? – spytała uśmiechnięta Yumi.

  - Nie!! – zdenerwowałam się. – Wpisałam kod X.A.N.A, nie wiem, jak to możliwe, skoro nie byłam opętana!

  - Dobrze, że ocaliłaś Aelitę, ale trzeba ustawić powrót do przeszłości, bo z Ulrichiem jest krucho… - Jeremy spojrzał na nieprzytomnego szatyna. Wjechał windą na górę.

......................................................................................................................

24 - W - Bez nazwy

  - I co, jak wrażenia po pierwszym „powrocie do przeszłości”? – spytała Yumi.

  - Chyba jeszcze nigdy nie cofnęliśmy się tak daleko! – stwierdził Odd.

  - Słusznie. Nie wiem, Yumi, jakoś tak śmiesznie, dziwne uczucie, że wszystko jest z powrotem, a nikt oprócz nas o tym nie wie.

  - Maya, domyśliłaś się już, dlaczego wpisałaś kod X.A.N.A, zamiast dezaktywować wieżę? – spytał Ulrich.

  - Nie dolewaj oliwy do ognia! – odpowiedziała opryskliwie.

  Była wściekła i przytłoczona tym, że coś takiego miało miejsce, że wcześniej nie spojrzeliśmy różowowłosej w oczy, że doszło do tego, iż Ulrich stracił przytomność. Jednak najbardziej denerwowało ją jej spóźnienie i konieczność „powrotu do przeszłości”.

  - Dobra, co powiecie na gorącą czekoladę nie-z-automatu, ja stawiam?

  Próbowałem jakoś „ocieplić” chłodną temperaturę  naszej rozmowie.

  - W porządku, ja jestem za! – uśmiechnęła się Yumi.

  - Ja też! – zgodził się Ulrich.

  - Mnie tak czy siak się nie pozbędziecie – rzekł Odd.

  - No dobra…

  Udało nam się w końcu złamać Elitę i Mayę, bo kto nie skusi się na gorącą czekoladę NIE smakującą jak breja z automatu??

  - Xana atakuje! – wtrącił Jeremy, który właśnie wbiegł do mojego pokoju.

  - Okej, czekoladę przełóżmy na później – powiedziałem.

  Pięć minut później byliśmy fabryce, natomiast za drugie pięć – w sektorze pustynnym.

  - A pojazdy? – zapytaliśmy wszyscy równocześnie.

  - No już…

  - Ej, a dla mnie i Mai? – spytała pretensjonalnie Aelita.

  - Ty masz, skrzydła, a Maya leci z Yumi.

  - Spoczko – powiedziała blondynka.

  - Aktywowana wieża jest niedaleko, lećcie na północ!

  - Może niedaleko, ale trochę nam to zajmie, mamy towarzystwo! – odparł Ulrich.

  - O kurde, ile szerszeni! – zadumała się Maya.

  - Laserowa strzała!

  - Pole energii!

  - Uderzenie! – Dało się słyszeć. W ten sposób zdematerializowaliśmy dwadzieścia szerszeni.

   - Ja i Odd zostajemy, wy lećcie dalej! – zarządziłem.

   Po chwili straciłem połowę punktów, tłumacząc sobie, że po prostu kiepsko mi idzie przy szerszeniach. Niedługo po tym został jeden i polecieliśmy dalej.

   - William, resztę zaatakowała zgraja karaluchów, pospieszcie się!

   Nie minęła chwila, a już ich widzieliśmy. Wspólnymi siłami udało nam się pokonać wszystkie potwory.

   - Wieża jest tam! – powiedziała Aelita.

  - No już, leć! O nie… - Yumi została zdewirtualizowana przez megaczołga.

   Straciliśmy pojazdy, a musieliśmy pokonać jeszcze osiem kul do kręgli.

   - Super – stwierdziłem po pokonaniu jednego z nich. Co w tym złego? To, że w tym samym momencie załatwił mnie inny.

 ...................................................................................................................................................

25 - M - Misja zakończona

  - Świetnie! – powiedziałam. – Po prostu ekstra!

 

  - Laserowa strzała!

 

  Odd załatwił dwa mega czołgi na raz, ale one kontratakowały. O fioletowego kota mniej.

 

  - Aelita, uciekaj! – krzyknął Ulrich, widząc, jak scyfozoa bierze ją w swoje sidła.

 

  - Ty do niej biegnij, ja zajmę się mega czołgami – zarządziłam.

 

  „Rozkręciłam się”, biorąc przykład z dawnych poczynań Yumi. Rozrzucałam zapas noży na wszystkie strony, okrutnie bezczeszcząc prawdziwego Assasina. Lecz jak widać, pomysł skuteczny. Megaczołgów już nie było, ale skończyły mi się sztylety. Przynajmniej Ulrich załatwił scyfozoę.

 

  Aelita dezaktywowała wieżę i wróciliśmy na ziemię.

......................................................................................................................

Na zakończenie napiszę, że zmarnowałam mnóstwo godzin na tę notkę, więc w najbliższym czasie nie oczekujcie ode mnie nowej. Pospieszę się, ale upominajcie się dopiero na początku lutego, okej?

 


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Urodziny^^

środa, 19 grudnia 2012 17:39

Z okazji moich urodzin postanowiłam zrobić taki malutki powrót("Mega powrót" odbędzie się troszkę później, aczkolwiek niewiele do tego trzeba). Oto notki:

........................................................................................................................

Mały link, ostatnio najczęściej przeze mnie używany:

http://www.youtube.com/watch?v=EB6b6KpT95Y

........................................................................................................................

Od rodziców dostałam dziesięc arkuszy płótna w formacie A2, pudełko w pieski i drugą część Baśnioboru Brandona Mulla:

Natomiast od koleżanek czwarty tom Baśnioboru, cztery toffifi(życie znowu ma sens!) i kilka innych rzeczy.

......................................................................................................................

....................................................................................................................................................

20 – W – Powrót na ziemię(hueh odc. 93)

Punktualnie o dziewiątej rano biegałem po pokojach Aelity, Odda i Ulricha oraz Einsteina. Przy okazji zadzwoniłem do Yumi mówiąc, by szła już do fabryki. Odd natomiast stwierdził, iż to żadna sprawiedliwość, że ma się zrywać o dziewiątej w wakacje! Gdy dojechaliśmy na miejsce, Maya nawet nas nie zauważyła.

  - Hej, obudź się! – zawołałem.

  - Wow!

  Rąbnęła na ziemię z zaskoczenia.

  - Co to jest?! Jeremy, zrób coś z tym!! Tego nie da się pokonać!!

  - Wiem. Pomysł Williama. I co, podoba Ci się prezent?

  - To bezkształtna breja, która mnie atakuje od kilku godzin! Fantastyczny pomysł!

  - Wiedziałem, że Ci się spodoba.

  - Dobra, skończcie, Maya, nie jesteś ani trochę zainteresowana programem dematerializacyjnym?

  - Ależ jestem! A masz go już?

  - No pewnie!

  - W takim razie co mam zrobić? Ajć!

  W tym momencie Einstein wyłączył „breję” i Maya znów rąbnęła na ziemię.

  - Nic, poczekaj.

  Chwilę później zjeżdżaliśmy na dół do skanerów. Rematerializacja Mai zajęła Einsteinowi trochę mniej czasu niż przy Aelicie. Dobrze, że zachował tę płytę.

  Spojrzałem na otwierający się skaner. Ujrzałem Mayę, nadal z jej sztyletami, po czym ta wyszła rozpromieniona.

  - Dziękuję! – Rzuciła się Jeremiemu na szyję. – Dzięki, dzięki, dzięki!

  - Nie ma sprawy, przecież nie mogłaś tkwić tam wiecznie.

  - Ach… - Odsunęła się. – Chodźmy do internatu.

  W drodze powrotnej okazało się, że Xana atakuje.

  - Ulrich, idź z Mayą do internatu, my sobie jakoś poradzimy – zarządził Jeremy.

  - Okej – zgodził się.

  Zawróciliśmy. Całe szczęście, że jeszcze nawet nie zeszliśmy z mostu, szybciej dezaktywujemy wieżę i będzie po sprawie. Pobiegliśmy do skanerów. Jeremy nas zwirtualizował, znaleźliśmy się w sektorze leśnym i polecieliśmy do wieży.

  - Kraby na trzeciej! – ostrzegł Einstein.

  - O kurczę, Xana jest naprawdę silny! Dziesięć krabów to jego rekord! – skomentowała Yumi.

  - Lećcie do wieży, ja tu zostanę – zarządziłem.

  Rozwaliłem trzy, Yumi dwa, Aelita też dwa, a Odd jednego. Dwa zostały dla mnie. Po chwili dowiedziałem się od Jeremiego, że reszta natknęła się na pięć megaczołgów oraz trzy tarantule. Zostało mi sześćdziesiąt punktów, innym po osiemdziesiąt.

  Poleciałem dalej. Gdy się z nimi spotkałem, została jedna tarantula i dwa megaczołgi. Tym razem Odd i Yumi zostali, a ja poleciałem z Aelitą. Przed wieżą czaiła się na nas gigantyczna zgraja karaluchów i scyfozoa.

......................................................................................................................

21 – M – Bez tytułu

- Ulrich, zaprowadź mnie do fabryki - próbowałam powiedzieć. Nie znałam dokładnie drogi i byłam wykończona pobytem w Lyoko bez snu, więc sama nie mogłam iść.

  Chłopak mnie nie rozumiał, gdyż mówiłam po polsku. Już wcześniej znajomość francuskiego ze mnie jakby wyparowała! Potrafiłam mówić w tym języku jedynie w Lyoko!

  - Jeremy, je pense que Maya parle polonais, je ne comprends pas!

  Wiedziałam, że Ulrich rozmawia z Einsteinem, ale nie rozumiałam ani słowa ! Czułam się jakbym słuchała Sissi z odcinka 50 Kontakt, kiedy to opętał ją Waldo Scheaffer!

  W pewnym momencie szatyn podsunął mi komórkę pod ucho. Usłyszałam Williama. Nakazał, bym powtórzyła mu to, co powiedziałam Ulrichowi. Brunet przetłumaczył to wszystkim(łatwo sie domyśleć, skoro słyszałam tylko przytłumiony obcy język)i powiedział, że już do nas biegnie.


Podziel się
oceń
6
1

komentarze (1) | dodaj komentarz

19 - W - Bez tytułu

środa, 17 października 2012 19:56

http://www.youtube.com/watch?v=wCt03NafoAM&feature=related

Ten film to prawdziwa gratka dla fanów Kodu Lyoko. Odcinek pilotażowy, "Garage Kids" po angielsku. Spodoba się nawet tym nie znajacym angielskiego.

Podobno w nowej wersji mieli wielkie czoła. Mimo to, oczy wyszły znacznie lepiej.

 

Dobra, a teraz na temat: Bardzo was przepraszam! Zachowałam się okropnie niekulturalnie i bardzo żałuję.

 

Kiara98, pomysł meczu jest po prostu... Genialny! Zastosuję go w nowej wersji, ale... wena mnie opuszcza, chociaż wczoraj nadeszla w szkole z taką siłą, że gdy na kółku od polaka pani bredziła cos o archaizmach i anonimach, czy coś tam, nastapiło przeciążenie systemu i prawie wybuchłam! Planuję założyć dwa nowe blogi; w jednym opiszę moje życie, a w drugim również moje życie, ale wcielę się w moją psiapsiółę. Zobaczymy, co wyjdzie z tych planów.

 

Nie mam już na nic siły... Chodzę spać jakoś wpół do dwunastej, padam na pysk, muszę codziennie sprzątać, ogarnąć bloga(którego wkrótce zawieszę, ale NIE OPUSZCZĘ, zapamiętajcie sobie to!), szkołę, lekturę, konkurs matematyczny z elementami przyrody(dostałam się na rejonowe^^), jakieś tam dawno nie skończone prace, itd. Dosyć... Dajcie mi tydzień wolnego, a wrócę do szkoły rześka i niewyspana, bo pewnie znowu zasnę przed północą...

Ja nie żyję... Trwam...

 

Jak pewnie zauważyliście, odrobinę zmieniłam wygląd bloga, zważając na to, że kiepsko czyta się tak maleńką czcionkę, jaka była wcześniej.

 

Oto długo wyczekiwana notka, wyciśnieta ze mnie resztkami sił, bo był to tragiczny fragment, i musiałam go naprawić:

....................................................................................................................................................

  - „Jakoś” – powtórzyłem. Roześmialiśmy się.

  - Naprawdę wielkie dzięki.

  - Możesz sprawdzić, czy Waldo Schaeffer przesłał jakieś dane. Aelita miała zwykle parę minut, ale Ty…

  - Nie kończ, proszę…

  Dokładnie w tej sekundzie, kiedy to powiedziała, wpadłem na genialny pomysł.

  - Maya, lubisz te swoje sztylety, co nie? – spytałem.

  - Tak, a co?

  - Nieważne…

  Pobiegłem do pokoju Jeremiego jak szalony, mimo ze wiedziałem, że jeśli Jim mnie przyłapie, to umrę śmiercią męczeńską.

  - Einstein, mam pomysł! – wykrzyknąłem rozemocjonowany, wparowując do jego pokoju.

  - Serio? Wiesz, jak wyciągnąć Mayę? Przecież nie znasz się na komputerach!

  - Jeju, tak, nie znam się, ale użyj Kodu Ziemia! Na Aelite zadziałał! Poza tym nie o to chodzi – ciągnąłem, nieco zdenerwowany. – Dałbyś radę zwirtualizować jej mocnego fantoma?

  - Jakiego fantoma??

  - Takiego jakiegoś klona, żeby miała zajęcie… Wyobraź sobie, że musisz wytrzymać tyle czasu siedząc i nic nie robiąc. Zgódź się!

  - Mogę spróbować, ale nie wiem, czy to wypali… Wiesz, nigdy czegoś takiego nie robiłem…

  - Ale teraz zrobisz! Super, że się zgadzasz. Zrób tak, by wszedł do jej wieży, mógł ją atakować, ale nie miał możliwości zdewirtualizowania. Okej, powodzenia!

  - William, zaczekaj!

  Było już za późno. Z powrotem pobiegłem do swojego pokoju, z nadzieją, że Maya się nie wścieknie.

  - William! Gdzie wyszedłeś? – spytała zawiedziony, smutnym i osamotnionym głosem.

  - Do Jeremiego. Nie załamuj Się, wszystko się ułoży!

  - Ta…! Ciekawe, kiedy!...

  - Dobranoc – zamknąłem laptopa. Szkoda mi jej, ale zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, by nie miała tak tragicznych przeżyć. By mogła powalczyć. Przecież lubi... Chyba.


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

18. - M - Rozmowa

niedziela, 07 października 2012 21:43

http://www.youtube.com/watch?v=TTqpEJh03fI

Film przez wszystkich stałych internautów dobrze znany, choć pojawił się całkiem niedawno.

 

Dunbar99, według mnie Maya jest dziwną osobą, więc nie szkoda mi jej, chociaż może odrobinę. Nosi glany, ma kolczyki w chrząstce(co właściwie nie jest aż takie dziwne), włosy krótko ścięte, na chłopaka, i w ogóle różni się od ludzi. Nie rusza się z miejsca bez sztyletu, słuchawek i MP3, zreszta podobnie jak ja, ale ja nie mam sztyletu ;p

Impreza w Kadic chyba jeszcze się nie pojawiła, ale spoko pomysł, dzięki!

O pocałunku Yumi i Williama napisałam jakoś w lipcu, więc nawet nie musiałeś pisać ^^

Nie będzie bjatyki Ulricha i Willa, będzie tylko Odda i Ulricha, o czym napisałam też w lipcu.

Matka Aelity pojawiła się niedawno, jeszcze we wrześniu, ale, jeju, Ty chyba czytałeś mój dotychczasowy materiał! ;p

 

Całkiem zapomniałam napisać wam o linkach do filmów, jakie dajecie w komentarzach.

Co do filmika z podkładem "It's my life", to widziałam to już parę razy. Tak samo z "Bad Boy". To wszystko dzięki temu, że dzień po przypomnieniu sobie przez moją koleżankę Kodu Lyoko usiadłam do komputera, włączyłam Youtuba i przez trzy godziny oglądałam jeden po drugim. Prawie wszystkie wsadziłam do paska; znalazłam też wtedy jeden, bardzo fajny, urzekł mnie: Bring William to life, czyli Przywróć Williama do życia. Idealny. Tyle tylko, że zgubiłam go, a nie pamiętałam tytułu. Zalazłam po trzech miesiącach. Dosyć irytujące, co?

Widziałam Bad boya, ale wolalam ten oto film:

http://www.youtube.com/watch?v=1ot2eW_kWF8&feature=fvwrel

...z identycznym podkładem.

Akurat William Prewiev(czy jak to się pisze)nie widziałam, a spodobało mi się.

....................................................................................................................................................

  - William?! Myślałam, że tylko Jeremy ma dostęp do czegoś takiego!

  - Jakiś czas temu nam też to ustawił. Jak tam, trzymasz się jakoś? - spytał brunet[tak, wreszcie udało mi się przestawić na bruneta, i jestem z siebie niezmiernie dumna!].

  - "Jakoś". Dokładnie to chciałam powiedzieć! - Wiem, że byłam oschła, ale naprawdę było mi przykro, że zamiast romantycznych spacerów z Williamem o zachodzie słońca mam wirtualne rozmowy jak przez skajpaja! - Przepraszam, czasami mam takie jazdy.

  - Nie ma sprawy, rozumiem, że jesteś wściekła.

  - No już nieważne. Dziękuję, że w ogóle pogadałeś ze mną, jakoś sobie poradzę.

....................................................................................................................................................

Jejku, ale krótka wyszła... Aż głupio... No trudno, postaram się niedługo dodać następną i uzupełnić tą. Możecie na mnie liczyć.

Właśnie, Dunbar99, fajnie, że skomentowałeś poprzednią notkę, i fajnie, że masz prawie takie same pomysły jak ja ^^

 

No, i na zakończenie, moje najlepsze dzieło, a oto... William 59!

 

 

No i co? Podobny?

 

 

Taa, wiem, niekoniecznie, ale to mój pierwszy rysunek brany z odcinka! Zresztą ten był robiony w zaawansowanym programie komputerowym, a mój zwykłymi kredkami, na dodatek większość po godzinach we wrześniową środę!

Byłam bardzo zdesperowana, bo zabierałam się do narysowania tego rysunku już od kilku miesięcy...

Jak go oceniacie? Piszcie w komentarzach ;)


Podziel się
oceń
7
1

komentarze (9) | dodaj komentarz

17 - W - Bez tytułu

wtorek, 02 października 2012 22:04

http://www.youtube.com/watch?v=FSSeROOv98g

His a Phantom! Danny Phantom!

 

Na początek: Przepraszam! Mialam szlaban, dlatego nie zdążyłam w terminie!

 

Szczerze - nigdy w życiu nie grałam w Assasina, chociaż... demówka w komórce się liczy? XD

Chcę ją odblokować, żeby była pełna wersja, ale gracze wiedzą, że to nieporównywalne z grą na konsolę.

Ja osobiście nie posiadam żadnej konsoli, aczkolwiek chciałabym mieć PS2. Dlaczego 2 a nie 3? Otóż CL:QFI(w rozwinięciu: Code Lyoko: Quest For Infinity)nie ma na PS#, jest tylko na Wii, PSP i PS2. No ale na razie i tak nie mam żadnej z wyzej wymienionych, więc mogę tylko poażyć...

 

Królu jedyny, schlebiasz mi ;p "Nostradamusie czytający w myślach". Ale mógłbyś uważniej czytać "o mnie". Tam jest wyraźnie szaro na czerwonym, że mam 12 lat.

 

UlrichStern, wiem, że za bardzo omijam resztę wojowników, ale muszę z przykrością stwierdzić, że właśnie taki jest mój cel.

Uwielbiam Williama, do Mai się już trochę zniechęciłam(tak jak pisarz do swej Misery w powieści Stephena Kinga "Misery"), ale piszę prawdopodobnie od Maja, przy czym od początku Maya to nie była moja ulubiona postać.

 

Dunbar99, NIGDY PRZENIGDY nie uśmiercę Odda. Uśmiercę kogo innego. A Odd nie, gdyż:

1. Kolażanka W ŻYCIU by mi na to nie pozwoliła.

2. Jak wyżej wspomniałam, uśmiercę kogo innego.

3. Dawniej Odd był moją ulubioną postacią.

 

Kiara98, Twoja podpowiedź... urzekła mnie.

Naprawdę. Opisałaś to może z małą ilością jakiego kolwiek uczucia(to tylko moje zdanie), ale ten tekst spodobał mi się. Tyle tylko, że nie będę mogła go wykorzystać. Za jakiś czas Basta wejdzie w rolę kogoś takiego(długo poczekacie), lecz nie chodzi tylko o to:

 

Uwaga, Uwaga!!!!(dla tych, którym nie chciało się czytać wcześniej)

Taka prośba: to przeczytajcie. 

Przestałam pisać o Mai.

Naprawdę. W sobotę dojrzałam do tej decyzji. Owszem, blog będzie trwał jeszcze przez dobrych kilka miesięcy, ale będę musiała go zakończyć.

Rozpoczęłam pisanie o dotychczasowej paczce. Napiszę nowego bloga, na tym samym serwisie, ale jeszcze nie jestem na to gotowa.

Jeśli kogokolwiek obchodził ten chłam(wreszcie zdałam sobie z tego sprawę), to tym bardziej będzie go obchodzić nowy, o wiele lepszy materiał.


Coś innego: WRESZCIE dojrzałam do stawiania akapitów. Epic win!

....................................................................................................................................................

  - Jeremy, schodź tu szybko! – zarządziła zdenerwowana Aelita.

  - Oddycha, zaraz powinna się obudzić – stwierdziła Yumi.

  - Hej, chyba już się budzi! – zauważył Odd.

  - Masz rację – zgodziłem się. – Nic Ci nie jest?

  - Co? Nie rozumiem… - odpowiedziała po Polsku. Powtórzyłem pytanie, lec tym razem w jej ojczystym języku. – Nie wiem, jakoś dziwnie się czuję…

  - Co powiedziała? – spytał Ulrich.

  - Nie jest dobrze. Dzwońcie po pogotowie, aczkolwiek mam wrażenie, że chodzi tu o Lyoko…

  Zdenerwowałem się jeszcze bardziej, gdy Maya na powrót zemdlała.

  Wyszliśmy z fabryki, Yumi zadzwoniła, a kiedy karetka przyjechała, weszliśmy do niej całą grupą.

  - Być może Xana poprzez scyfozoę sprawił, by Maya mogła żyć tylko w Lyoko!

  Einstein najwyraźniej miał rację…

  - Czyli że co, mamy z nią teraz wyskoczyć na ulice i zaprowadzić do fabryki? – spytałem.

  [„Myślisz to, co myślę, że myślisz? – Dobrze myslisz.” A tak wpadło ;p]

  - Czytasz mi w myślach! – powiedział Jeremy.

  - Będzie musiała żyć tak jak ja przed dewirtualizacją?! Nie zasłużyła na to!

  Aelita najwyraźniej nie potrafi przyjąć do wiadomości, że tak jest i już.

  - Raz, dwa, trzy, SKOK! – zawołał Odd.

  Całe szczęście nic nam się nie stało. Pobiegliśmy z powrotem do fabryki.

  - Włóż ją do skanera. Kto zmaterializuje się, żeby chociaż na razie nie czuła się samotna? – spytała Aelita.

  - Ja mogę – powiedziałem.

  - Ja też.

....................................................................................................................................................

Ciąg dalszy nastąpi, z racji godziny.

No, nastąpił.

....................................................................................................................................................

  - Ja też – zgodził się Ulrich.

  - Dobra, wchodźcie do skanerów – zarządził Einstein.

  Powtórzył cały proces materializacji.

  - Maya, trzymasz się jakoś? – spytałem w jej ojczystym języku.

  - Tak, ale dlaczego mówisz po Polsku? – Rozejrzała się. – Nie przypuszczałam, że tak szybko tu wrócę…

  - Spokojnie, Jeremy stworzy Twojego klona, a Ty, dopóki nie wpadniemy na pomysł, co zrobić, żebyś do nas wróciła, zostaniesz w Lyoko. Przykro mi… - powiedziała Pani Einstein.

  - Ta, uspokoiłam się, na maksa! – burknęła Maya. – Jeju, ale jak Xana sprawił, że zostałam tak, hm, zawirusowana?

  - Podejrzewamy, że to przez scyfozoę, ale to nic pewnego – odparła Yumi.

  - Okej, mogę tu siedzieć ile chcecie, ale błagam Cię, Einstein, zrób trochę mądrzejszego klona niż ostatnim razem!

  - W porządku, postaram się zrobić jak najbardziej podobnego do Ciebie i jak najszybciej Cię z tego wyciągnąć. Zrobię wszystko, co w mojej mocy – zapewnił Jeremy.

  - Musicie lecieć do wieży, bo Xana na pewno wyśle potwory, albo co gorsza Bastę, jeżeli będzie wiedział, że ktoś z nas jest w Lyoko. Maya, zachowaj czujność, bo wiesz, Basta może przebywać w wieżach – ostrzegł Odd.

  - A może teraz właśnie ona ma dezaktywować wieże? – zaproponował Ulrich.

  - O tym nie pomyślałem, ale wiesz co, to nawet całkiem sensowne! – stwierdził Jeremy.

  - Chodźmy już, szkoda czasu! – zarządziła Yumi.

  Kiedy dolecieliśmy do wieży nastąpiło nieuniknione pożegnanie. Byłem w Lyoko przez cały rok, ale wtedy to było zupełnie co innego… Było gorzej.

  - Obiecuję, że jutro tu przyjdziemy! Możesz mi wierzyć!

  Próbowałem jakoś pocieszyć nowicjuszkę.

  - Spokojnie, jakoś sobie poradzę.

  Nie byłem do końca pewny co do zawartości prawdy w tym zdaniu.

  - Musimy wracać, zbliża się dziesiąta, a co za tym idzie – patrol Jima.

  - Odd ma rację – stwierdził Ulrich. – Cześć, trzymaj się. – Poklepał Maye po plecach.

  Po chwili znaleźliśmy się w skanerach.

  - Dobrze przynajmniej, że są wakacje – odparła Aelita. – Ty straciłeś rok nauki i musisz powtarzać, w jej przypadku pewnie będzie inaczej. Jeremy, masz program do dematerializacji, możesz na tej samej zasadzie zdewirtualizować Mayę!

  - Nie mogę, Ty byłaś w Lyoko przez wiele lat, zresztą też wtedy, gdy superkomputer był wyłączony, a Maya jest tam tylko za sprawą scyfozoi!

  - Poradzisz sobie! – Yumi szybko zakończyła temat.

  Weszliśmy do ścieków, pojechaliśmy, wychodząc pożegnaliśmy Yumi. Przez całą drogę milczeliśmy, nawet klona Mai nie odezwał się ani słowem. W pewnym momencie powiedziałem, że moja kolej. Wszyscy zrozumieli, o co chodzi.

  W pokoju włączyłem komputer i zobaczyłem Mayę zwiniętą w kłębek.

....................................................................................................................................................

Dzięki za 7 komentarzy pod ostatnią notką, ale komentujcie też jakość notki, ostro oceniajcie najmniejszy, choćby najmniej zauważalny błąd, dzięki wam może uda mi się ulepszyć bloga. Zgłaszajcie prośby, co chcielibyście przeczytać na nowym blogu, tzn. z postaciami, jakie występowały w serialu, bez Mai. Powyższa notka byla dluga ,ale czy dobra? Odpowiedzcie w komentarzach.


Podziel się
oceń
4
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

16 - M - Niespodziewane spotkanie

poniedziałek, 24 września 2012 17:13

http://www.youtube.com/watch?v=j-JNknJxaws

Link od Kiary98, tak mistrzowski, że musiałam go tu wstawić.

 

Jeśli macie jakieś życzenia w związku z tym, co piszę, to składajcie je w komentarzach, ale wiedzcie, że ukażą się dopiero o wiele później od złożenia zamówienia, gdyż cały materiał piszę z ogromnym wyprzedzeniem, tj. przed opublikowaniem na blogu. Jeszcze coś - Kiara98 poprosiła, bym napisała coś w związku z Yumi i Jeremym. Faktycznie, napisałam coś podobnego, ale jej wersja mnie odrzuciła, nie czułam jej, także miejcie na uwadze, że niektóre zamówienia mogę poprzekręcać lub w ogóle ich nie spełnić, gdyż nie będą do mnie przemawiały. Za jakieś pomysły będę wdzięczna, bo ostatnio coś wena mnie opuszcza.

 

Pani od matmy zbierała zeszyty, więc bałam się, czy nie wykryje rysunku. Dziś oddała - Maya jest bezpieczna.

 

No i co się stało z komentarzami?? Ostatnio pod każdą notką dwa, czasem trzy komentarze, a pod ostatnią - nic! Jesteście tam jeszcze??

 

Chciałabym się z wami podzielić czymś jeszcze(tak wiem, mam długie, a często zanudzające wstępy, ale potrzebuję słuchacza, a skoro nikogo absolutnie nie obchodzą głupoty jakie mam im do powiedzenia, to muszę pisać coś bardziej interesującego tu). Na polskim, a dokładnie polskim Kn'ie(u nas w szkole wszystkie szóste klasy wiedzą, o co chodzi) napisałam opowiadanie(takie było zadanie), które może nie nalezy do nie wiadomo jakich, ale wydaje mi się, że wyszło całkiem wporzo. Oceńcie sami.

 

A oto tekst, o który mi chodziło:

Znów. Znów się tam znalazłam.

Nienawidziłam tego miejsca. Było przerażające ze swoimi obłażącymi, brzydkimi, żółtymi ścianami. Było w nim mnóstwo krzeseł, stołów, ławek. Kojarzyło mi się z lochami, ale częściowo nimi było, czyż nie? W każdym razie i tak ZNOWU tu trafiłam. Z przymusu. Nie miałam wyjścia. Takie są przepisy. Rozejrzałam się po raz kolejny z przerażeniem i pogardą. Znowu. Nie mogłam myśleć o niczym innym, jak tylko o tym, że znów tu trafiłam.

 - Wyciągamy karteczki.

 - NIEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

Wiem, niezbyt dobre, ale myślę, że nie zasługuje na miano najnudniejszego opowiadania roku. Bazgrolę gorzej od mojego lekarza, także przepisałam cały tekst.

.......................................................................................................................................

 - Ale odjazd! – zawołałam. Każdy jechał(lub leciał)już na swoim pojeździe, szło mi świetnie, a jazda na latającej desce była po prostu magiczna, jak samo znalezienie się w Lyoko. – Nie mogliście ściągnąć mnie tu wcześniej? Przepraszam, Odd tak na mnie wpływa!

 - Ej! – znów udawał oburzonego.

 - Manty się wykluwają! – zawołała Yumi.

 - Laserowa strzała! Już po niej!

 - Maya, dawaj! Kiedyś musisz zacząć! – zachęcał William.

 - Sam chciałeś! – podleciałam na desce do trzech i… po chwili już ich nie było. Zostało pięć.

 - Jesteś rewelacyjna! – pochwaliła Aelita.

 - Dzięki, ale to był fuks.

 - Nie bądź taka skromna, załatwiłaś trzy manty za jednym zamachem! Nawet… Ech!

 - 20 punktów, Odd!

 - Hiiiijjaaaaa! – Yumi pozbyła się Zuzi, jakby to ujął Odd.

 - A masz, Gienia! – O nie, teraz Ulrich!...

 - Scyfozoa! – zawołałam. Leciała w moją stronę!

 - Krysia, nie! – ryknął Ulrich, zanim „Krysia” zdematerializowała Williama i Odda.

 - Maya, uważaj! – wrzasnęła Yumi. Popchnęła mnie, dzięki czemu manta wyrzuciła z Lyoko nie mnie, a ją.

 - Aelita, długo jeszcze? – spytał Ulrich.

 - Moment, już kończę.

 - Uderzenie! O nie!

Zostałam już tylko ja, Aelita, scyfozoa i manta. Nie zdążyłam pozbyć się tej ostatniej, bo scyfa mnie pochwyciła.

 - Maya, tylko nie to! – krzyknęła Aelita. – Pole energii!

Niestety wystrzeliła tylko jedno, bo manta się jej pozbyła. Na szczęście trafiła. Scyfozoa mnie wypuściła, a ja poleciałam do wyjścia.

 - Do skanerów! Już! – usłyszałam jeszcze.

 - Patrzcie! – zawołał Odd po dematerializacji, wskazując na mnie. – Nadal masz te sztylety!

Lecz ja zamiast wyjść ze skanera lub spojrzeć na ręce, zemdlałam.


Podziel się
oceń
3
1

komentarze (7) | dodaj komentarz

Zbaczam z tematu!

piątek, 21 września 2012 21:44

http://www.youtube.com/watch?v=vM8w_8Ozhf4&feature=related

Oto film, dzięki któremu nauczyłam się rysować Williama. Pierwszego stworzyłam 6 czerwca tego roku, z racji, że przpomniałam sobie o Kod Lyoko w kwietniu. Tak, pierwszego narysowałam co chwila pauzując film, do tego ołówkiem automatycznym i tylko ołówkiem automatycznym. Dopiero wkraczałam w świat rysunku. Teraz dodaję własne dodatkowe kreski, rysuję czasem Aelitę, ostatnio na matmie przyszła mi do głowy Maya w jednej z późniejszych notek, a że na matmie, to znajduje się na tylnej okładce od wewnątrz. Aż ciężko uwierzyć, że tak wygodnie rysuje się na tekturze! Wracając do Williamów, to pierwszego tu nie zamieszczę, gdyż wyszedł zbyt beznadziejnie. W zamian za to daję numer dwa:

 

 

Został zrobiony sepią; wiem, oczy wyszły tragicznie, zwłaszcza to prawe, z jego perspektywy, ale rysowałam to jeszcze tego samego dnia co pierwszy.

Tutaj z weny na rysunek z książki "Kod Lyoko Podziemny zamek":

 

Daję cytat, który mnie do niego zainspirował:

" - Tfu, co za zbieg okoliczności, patrz, kto idzie - szepnęła.[że Yumi]

   Ulrich obrócił się instynktownie w stronę, w którą spoglądała, i skamieniał. W sekundę później objął Yumi i rzucił się z nią na ziemię. Zanurkowali w głębokim śniegu.

   Przed bramą przechodził ich kolega ze szkoły, William Dunbar. Miał na sobie elegancką, zapiętą po szyję kurtkę i szarą wełnianą czapkę, która zakrywała mu trochę przydługie czarne włosy[na rysunku je zamieściłam, bo to jego główny atut, a chciałam, by rysunek dobrze wyszedł]. Z uszu wystawały mu słuchawki od odtwarzacza MP3. Pogwizdywał sobie jakiś kawałek."

Książka świetna, gorąco polecam, nie tylko fanom Kodu Lyoko. Za jakiś czas zamieszczę jakieś trzy cytaty.

Hm, oto rysunek, który zaczęłam na świetlicy, kiedy nie mieliśmy jakiejś tam lekcji:

 

 

Jak zapewne zdążyliście już zauważyć, jest on w większości zrobiony mazakiem, przy czym nad nim jest zielona kreska. Moja "koleżaneczka" chciała go zniszczyć, początkowo wydawało się, żę jej się udało, bo najechała chyba na najbardziej udaną część włosów, ale ja w domu zakreśliłam całego mazakiem, jednocześnie całkiem nieźle go podrasowując.

Niestety, Mayę udało mi się dać tutaj tylko taką nie wykadrowaną:

 

 

Początkowo było mi trochę głupio ją dodać, z racji tego, jak została zrobiona... W każdym razie ona NIE MA takich śmiechaśnych włosów, tylko krótkie, na chłopaka, ale chciałam narysować Aelitę, nie wyszła mi, i nagle... Wena na Mayę nie przychodząca od kilku miesięcy. Byłam taka szczęśliwa! Do rysowanie zabrałam się po skończeniu sprawdzianu, inni pisali, a ja(matma to dla mnie pryszcz)poczęłam rysować. I nie żałuję.

Oceńcie rysunki, szczerze, nawet ostro, a ja jakoś to przełknę, chociaż wiem, że William z książki powinien mieć kolana, Maya to już w ogóle lepsza powinna być, a William sepią to był jeden z pierwszych rysunków, tylko że to oko...

 

Dunber99, chyba źle mnie zrozumiałeś. Ja chciałam nowego bloga stworyzć tylko po to, by tutaj nie zakończyć tego zbyt wcześnie, bo nie miałabym zbytnio weny na pomysły po czymś tak przybijającym.

 

Natka, o jakie linki Ci chodzi? Twoich filmów? Nie napisałaś tego. Co do obrazków, mam ich taką masę, że jak dasz mi swojego maila, to Ci część wyślę. Zbierałam je z fikcyjnych kont na fejsie.

 

Dodałam obrazek do poprzedniej notki, bo odkryłam, jak to się robi.

 

Mam nadzieję, że was nie zanudziłam. Jutro, jeśli wychaczę parę minut spróbuję dodać nową notkę, tym razem z opkiem.


Podziel się
oceń
1
1

komentarze (1) | dodaj komentarz

15. - W - Lyoko po raz drugi

sobota, 15 września 2012 20:52

http://www.youtube.com/watch?v=O2ZEsPPNnDk

Kiedy usłyszałam to po raz pierwszy, wydawało mi się za mocne, ale jednak przesłuchałam do końca, natomiast dzisiaj w szkole(tak, byłam dzisiaj w szkole, jak wszytskie inne podstawówki w moim mieście)nie mogłam się uwolnić od pierwszych słów refrenu:

Need you like a drug
Need you like a drug
Can't make it stop
Keep fucking it up
Need you like a drug

Tekst po Polsku jest trochę irytujący, natomiast pod koniec filmu jest mój ulubiony fragment z odcinka 59 tajemnca. Jego początek.

 

Dunbar99, według mnie KL nie kopiuje disneya, brało przykład z Matrixa, wątpię, czy z disneya też.

 

 

Przedstawiam moją ubóstwianą EMEEEEERRR!!!! You will REMEMBEEEEER!!!!!!!

Kiara98, pytałaś, jakie lubię kreskówki... Uwielbiam ostatnio Dannego Phantoma(Oo EmBEERRR, pamiętasz EMBER!!!! Ooo EMbEEErrr! wrócę do CIEEEEBIEEEE!!!), a już od całkiem sporego czasu Wakfu(-Misiek! -Mówiłem już, nie Misiek, tylko Sir Persidal!). Danny Phantom jest tego samego autora co Przygody Timmiego, co zauważy każdy, który oglądał kiedykolwiek Wróżków Chrzestnych(to prawdziwa nazwa Przygód Timmiego), bo grafika jest dokładnie taka sama. W każdym razie Danny Phantom jest nieziemski, a że u mnie Nickelodion(czy jak on tam)nie działa, to płacę za ściąganie z chomika. Jestem zdesperowana, nie ma co ;p

Pytałaś również o moich ulubionych wykonowców. Otóż słucham Three Days Grace, chociaż wolę Finger Eleven, bo mają troszkę lżejszą muzykę. Przepadam też za pojedynczymi piosenkami zaspołów: Tokio Hotel, Nightwish i Good Charlotte. Mianowicie chodzi o piosenki, które dawałam w linkach, tj. Storytime, Schrei i Victims of love. Dawniej uwielbiałam T.A.T.U, ale ich piosenki były tak przygnębiające, że po kilku miesiącach odpadłam.

....................................................................................................................................................

Maya wyglądała naprawdę czadowo! Była Assasinem, jeśli tak to można ująć. Miała dokładnie taki sam strój, sztylety, ale dodatkowo warkocz. Ciężko w to uwierzyć, ale spod kaptura wystawał blond warkocz. Wielkie spodnie, szare, takiego kroju jak mają szelmy w Last Chaos, długi, srebrny płaszcz, z kapturem zasłaniającym oczy; widoczne były tylko usta i nos. Wyglądała tajemniczo i niesamowicie! Najbardziej spodobały jej się sztylety – bardzo dawała to po sobie poznać.

 - Total! – wykrztusiłem tylko.

 - Ha, ha! To samo powiedziałeś, kiedy pierwszy raz znalazłeś się w Lyoko. Odcinek 65 ostatnia runda. Dodałeś jeszcze: „To jest sto razy lepsze od wojen galaktycznych!”

Zadrwiła ze mnie. Po prostu ze mnie zadrwiła!

 - Biegniemy tam, gdzie wykluwają się manty? – spytała.

 - Tak, Aelita musi czegoś poszukać, czegoś dotyczącego jej ojca – bardzo „inteligentnie” wyjaśnił Odd.

 - To on żyje?

 - Tak, ale to długa historia – uciąłem.

 - A ,Jeremy, jaki będę mieć pojazd?

 - Jaki chcesz, może być nawet manta Williama! Teraz mogę je duplikować.

 - Myślałam raczej o desce. Chciałabym zobaczyć, jak jeździ się na latającej.

 - Już się robi! – Przed Mayą natychmiast pojawił się pojazd Odda.


Podziel się
oceń
1
1

komentarze (3) | dodaj komentarz

14. – M – Assasin

sobota, 08 września 2012 13:41

http://www.youtube.com/watch?v=q9Ry9up4UWw&feature=related

Ulrich, I had a bad dream! 2:16

 

Potrzebuję porady: kiedy nie mogłam pożyczyć maszyny, trwały wtedy wakacje, to pisałam na takich małych karteczkach, stąd taka krótka notka. I na trzech z nich opisałam ważny, bardzo smutny(przynajmniej dla mnie)moment. Nie chciałabym tutaj tego umieszczać, bo blog wyszedłby krótki, a mam jeszcze dużo do napisania, przy czym nie mogę się doczekać waszej opinii! Co mam zrobić: tutaj umieścić tę krótką historię, czy założyć innego, szybko opuszczonego bloga? Mam dylemat, bo niby chciałabym tutaj wsadzić te momenty, żeby było napięcie, ale... Och, chyba wyrzucę te kartki, ale czytałam je tak dużo czasu, że nawet nie musiałabym nic z nich przepisywać, pamiętam większość. Ironia... Ale pozwólcie mi na triumf: nareszcie dodałam dłuższą notkę!!!!!!!!

 

Ważne: zauważyłam, że z każdą nową notką znika jedna z pierwszych. Korzystajcie z archiwum, które znajduje się w lewym pasku zadań. Spróbuję coś zrobić, żeby było więcej notek na stronie. Ewentualnie z wyszukiwarki, która znajduje się z tej samej strony co archiwum. Nie zapominajcie, że blog nie zaczyna się na pierwszym rozdziale, tylko na prologu i  notką wstępną z opisem nowej bohaterki!

....................................................................................................................................................

 - A może trochę później go włączymy? Chciałabym nauczyć się grać na gitarze elektrycznej, mam nadzieję, że Odd zgodzi się prowadzić mi lekcje!

 - Naprawdę, Maya? Ty? – Yumi zdenerwowała mnie swoim zdziwieniem.

 - Ludzie z mojej szkoły tez się dziwili, nie obyło się bez złośliwych komentarzy, ale ja marzę o tym już od dwóch lat! Namówiłam rodziców na kupno jej za moje pieniądze na dwunaste urodziny, a w tym roku kończę już czternaste, więc szukam jakiegoś nauczyciela! Coś tam brzdąkałam od czasu do czasu, ale nadal nie umiem tyle, ile chciałabym umieć!

Cały monolog wygłosiłam jednym tchem.

 - W porządku, jeśli Odd się nie zgodzi, w co szczerze wątpię, to pomożemy Ci go przekonać!

Japonka mnie uspokoiła.

 - Lepiej będzie, jeśli włączymy superkomputer. Xana jest naprawdę niebezpieczny, dobrze o tym wiecie, więc, no, może jednak… - William spojrzał na mnie pytająco.

 - Chwila, Ty chcesz go włączyć, żeby porozwalać tą swoją szpanerską żyletą potwory w Lyoko! – zaczerwienił się. – No okej, ale musimy się jakoś zgrać.

Gdy byliśmy już w internacie, od razu poszliśmy do pokoju Einsteina.

 - Cześć, Jeremy. Włączamy superkompa?

William wyłożył kawę na ławę.

 - Dobra, chodźcie ,to uroczysta chwila, więc nie może zabraknąć Ulricha i Odda.

Doszliśmy. Bez rewelacji.

 - Odd, przyznaj się, zwinąłeś moje krakersy!

 - Wcale nie!

 - Wcale tak!

 - Wcale nie!

 - Hej, może nas posłuchacie?! – wrzasnęła Yumi. Ta to zawsze potrafi opanować sytuację!

 - Włączamy superkomputer – powiedziałam. – Idziecie?

 - A nie? – odparł Ulrich. – Tylko niech mi Odd odda moje krakersy!

 - Wcale Ci ich nie ukradłem!

 - Nie? – spytał William z szatańskim uśmieszkiem, nurkując ręką pod poduszkę Odda. Wyciągnął paczkę szeleszczących ciastek.

 - Kłamca!

 - Słowo daję, nie wiem, jak one się tam znalazły!

 - Ta jasne!

 - Dobra, uspokójcie się! – Jeremy uciszył chłopaków. – Idziecie?

 - No dobra…

Wyszliśmy. Einstein powiedział, że od razu zwirtualizuje wszystkich, pójdziemy do Kartaginy.

 - Marzyłam o tym całe życie! – stwierdziłam, patrząc na fabrykę.

Weszliśmy do windy, zafascynowana rozglądałam się wokół. Wyszliśmy z windy i tak jak to opisał Jeremy Belpois, autor serii książek o Kodzie Lyoko, superkomputer faktycznie wyglądał jak wielki cylinder.

 - Uwaga, uwaga! – krzyknął Jeremy. - Wszyscy zebrani! Za chwilę nastąpi oficjalne…

 - Jakie tam oficjalne, robiłeś to już setki razy! – odparł Odd, po czym pociągnął dźwignię i wrócił do windy.

A my co mieliśmy robić? Poszliśmy za nim. Już po „oficjalnym” włączaniu.

Ale i tak przygoda rozpoczęła się na nowo…

Podeszliśmy do skanerów.

 - Dobra, najpierw wchodzą Yumi i Ulrich. – W pomieszczeniu rozległ się głos Jeremiego.

 - Boisz się? – spytał William.

 - Ani trochę. – I faktycznie, nie czułam lęku.

 - Wchodźcie do skanerów.

TRANSFER AELITY

TRANSFER WILLIAMA

TRANSFER MAI

SKAN AELITY

SKAN WILLIAMA

SKAN MAI

WIRTUALIZACJA!

Jak teraz patrzę, to William był znacznie przystojniejszy na żywo niż na ekranie, chociaż zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia, i faktycznie miał granatowe włosy! Dopiero po chwili zorientowałam się, że mam w rękach sztylety, na głowie kaptur, na plecach wielki, srebrny płaszcz, jestem… Assasinem?! Ale chwila, warkocz?! O co tu chodzi?!

 - To nie fair, dlaczego ona ma taki fajny strój, a ja jestem fioletowym kotem?! – Odd próbował udawać obrażonego.

 - Bo jesteś złodziejem krakersów! – stwierdził Ulrich. – Później się pooglądasz, musimy biec!

Nie wspominając już o bolesnym upadku po wirtualizacji, jaki otrzymałam jak każdy, kto pierwszy raz jest w Lyoko.


Podziel się
oceń
2
1

komentarze (2) | dodaj komentarz

13 – W – Poprzednia noc

piątek, 07 września 2012 22:44

http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&NR=1&v=gfw_Cumq_Pw

Musiałam dodać właśnie ten film, ponieważ słuchałam go podczas pisania całej notki.

 

Tytuł jest dosłowny, bo akcja dzieje się poprzedniej nocy.

 

Bardzo was przepraszam, miałam wstawić tę notkę parę dni wcześniej, i moje wytłumaczenie będzie trochę inne niż zazwyczaj piszą blogerzy itp. Nie zamierzam tłumaczyć się, że dużo nauki, ble ble, że szósta klasa, ple ple, że testy, ble ble, tylko napiszę szczerze: nie miałam nastroju. Fajne wytłumaczenie? Szczere.

 

Tak dla jasności(głównie chodzi o Ciebie, Zuzka), nie przedstawiam Mai jako siebie. Uważam, że jest o wiele lepszą osobą ode mnie, a większość opisanych zainteresowań, i w przyszłej(ale nie następnej)notce przeszłoś blondynki jest zmyślona, tak jak to, jak jest traktowana przez rodziców. Tylko niektóre szczegóły wzięłam z prawdziwego życia, jak na przykład to, iż chciałabym nauczyć się grać na gitarze elektrycznej(no i ją mieć). Ta notka będzie krótsza niż zazwyczaj, ale drugą dodam prawdopodobnie jutro.

 

Kiara98, dzięki za miłe słowa. Napisałaś, że "coś tam" piszesz na Word'zie. I super. Uważasz, że moje chyba lepsze. Tak sądzi większość autorów tekstów, filmików, itepe itede. Że cudze jest lepsze. Tak jak dzisiaj psiapsióła do mnie przyszła, pokazałam jej tekst z trzeciej klasy, myślałam, że razem się pośmiejemy z tych skleconych liter, ale ona stwierdziła, iż teraz, w szóstej klasie, nie napisałaby lepszego tekstu. Taa, tytuł brzmiał: "Pierwsza stopa na marsie"(z małej litery, ale przypominam, miałam wtedy osiem lat), i miałam wtedy jeszcze manię pisania czegoś typu: "Ale ona tak!" albo "Nawet 6- !", ogólnie pisząc, na takie och. Nie wiem, jak to ująć, ale kojarzy mi się z wybrzuszaniem. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego. W każdym opowiadaniu, nawet króciutkim, musiały się pojawić co najmniej dwa razy takie "ochy". Już mi przeszło. A może nie? Ostatnio mam manię zadawania właśnie takich pytań. W świeżej, dalekiej(bardzo dalekiej)notce takich pytań zadałam dużo. Notka będzie miała numer co najmniej 40, o ile blog dotrwa do tego momentu. Brak takich moich mani w opkach to wynik tego, że pierwotną ich wersję zapisuję na pożyczanej maszynie, przepisuję to z ogromną ilościa poprawek do notesu, a potem wszystko, też poprawiane, do kompa. Pisać zaczęłam w maju, ale nie od nazwy miesiąca wzięło się imię bohaterki. Nie miałam absolutnie żadnego pomysłu, by ją nazwać po Polsku, ale nie lubię za bardzo, więc jest po prostu Maya. Wracając do moich notek, często je czytam, więc łatwo wyłapuję błedy. Nie uważam jednak, że znalazłam wszytskie. Co do Williama jako szatyna, wiem, że powinien być brunet, ale na maszynie i w notesie pisałam szatyn, więc jakoś ciężko było mi się przestawić i został szatyn, jako że Will ma granatowe włosy. Basta pojawił się dopiero w trzeciej wersji, więc notki o nim są całkowicie niedopracowane, ale postaram się to zmienić. Weekendzie, nadchodzę!!!

....................................................................................................................................................

Zobaczyłem ninję, z wachlarzami. Obok była scyfozoa. Próbowała rzucić się na dziewczynę.

 - Maya, nie!!!

Wpadłem prosto w objęcia scyfozoi.

Obudziłem się zlany potem.

 - William, co się stało?!

Ulrich dobijał się do drzwi. Poszedłem otworzyć.

 - Nie wiem, ja już nic nie wiem! Po prostu nic!

Z powrotem opadłem na łóżko.

 - Darłeś się tak głośno, jakby napadły Cię zombie!

 - Ej, kiedy napadły nas zombie nie krzyczałem!

 - Aha, jasne… Powiedz lepiej, co się stało!

 - Miałem sen.

 - No domyślam się.

 - Nie przerywaj! Byłem w Lyoko, obok były scyfozoa i ninja z wachlarzami, którą nazwałem Mayą. Scyfa chciała się na nią rzucić, ale ja… Ja się dałem.

 - Mam rozumieć, boisz się, że Xana znów przejmie nad Tobą kontrolę?

 - Mam ten sen już od kilku tygodni, ale nigdy jeszcze nie krzyczałem tak głośno.

 - Hmm, ninja z wachlarzami… To niemożliwe, superkomputer nie przydziela dwóm osobom tej samej broni! A niektórzy w ogóle jej nie mają! No chyba, że była to Yumi…

 - Wątpię, ale lepiej wracaj, bo jak Jim Cię złapie, to zginiesz marnie.


Podziel się
oceń
1
1

komentarze (4) | dodaj komentarz

12. - W - Niekoniecznie miła niespodzianka

sobota, 01 września 2012 14:20

http://www.youtube.com/watch?v=suRNNOeDIEA

Nie przepadam za Tokio hotel, za niemieckim też, ale ta piosenka to wyjątek. SHREI!!!!!!

 

A, kiara98, dodam coś podobnego, ale nie będzie to związane z Jeremym i Aelitą. I prośba do wszystkich: jeżeli dodajecie komentarze, to pod ostatnią notką, bo mogę zwyczajnie ich nie przeczytać.

 

Cytat pochodzi z odcinka 36 marabunta.

....................................................................................................................................................

Kiedy szliśmy, Maya spytała mnie, czy lubię Ulricha.

 - To fajny gość, nie pamiętasz, jak kiedyś przyszedłem do jego pokoju, po tym jak pośliznął się na skoczni na basenie…:

„ – Cześć. Jak się czujesz?

 - No ekstra. Nie wystarczyło Ci poniżenie konkurencji? Czego jeszcze chcesz?

 - Eee, chyba Cię nie rozumiem. Masz jakiś problem?

 - Ty jesteś moim problemem!

 - E-e, nie, tak łatwo nie będzie! Wiesz, powiem Ci, co tutaj nie gra. Moja przyjaźń z Yumi stawia przed Tobą pytanie; pytanie, na które nie umiesz odpowiedzieć. Dam Ci teraz koleżeńską radę: porozmawiaj z Yumi, tylko szczerze, bo jak nie, to kiedyś, ja to zrobię, i wtedy, będę Twoim problemem”.

 - Pamiętam to, aż za dobrze. Zawsze go szanowałeś, ale teraz już nie walczycie o Yumi, więc się kumplujecie. A tak w ogóle, masz rewelacyjną pamięć!

Naszą rozmowę przerwał Basta. Wyskoczył z krzaków z nożem w ręce. Na ulicy nikogo nie było, bo padał deszcz. Widziałem przerażony wzrok Mai, ale opamiętała się i wyjęła sztylet zza pasa. Basta rzucił się na mnie, wiedząc, że ja nie mam broni. Powinienem chociażby nosić nóż za pasem, przydałoby się! Klon wbił swoją jakże maleńką, ostrą broń w moje ramię. Jęknąłem z bólu(Przed dziewczyną! Co za wstyd…), a Maya skierowała swój sztylet w brzuch Basty, po czym ten się ulotnił. Usiadłem na trawie.

 - William, nic Ci nie jest? – dziewczyna pochyliła się nade mną.

 - Mogło być lepiej…

Rana krwawiła jak nigdy, nie był to najpiękniejszy widok.

 - Chodźmy do Yumi, może jest sama, a jakby co, to zawsze możesz powiedzieć że, no nie wiem, wywaliłeś się gdzieś, na przykład na desce.

 - Widziałaś kiedykolwiek, żeby na desce zrobić sobie tak głęboką ranę?!

 - Przestań narzekać! Coś się wymyśli. A teraz już chodźmy.

 - To tutaj!

Faktycznie, przed nami rozciągała się posiadłość państwa Ishiyama. Zapukałem do drzwi lewą ręką, bo prawa była już cała zakrwawiona, mimo że padał deszcz.

 - William?! Co Ci się stało?!

W drzwiach stała przerażona Yumi.

 - Jesteś sama? – spytała Maya.

 - Tak, rodzice pojechali z Hirokim szukać mu spodni… Nie wrócą prędko, zwłaszcza że wyjechali niecałe pięć minut temu. Wejdźcie, powiecie mi przy okazji, co się stało!

Weszliśmy, po czym skierowaliśmy się do kuchni, gdzie znajdowała się apteczka.

 - Basta nas napadł, na szczęście Maya miała sztylet. – Następnie skierowałem się do blondynki: - Skąd Ty go wytrzasnęłaś?

 - Ma się znajomości. Rodzice kazali mi go nosić, pewnego razu kupili go gdzieś, i od tamtej pory zawsze noszę go za pasem, ewentualnie w kieszeni, jeśli jest wystarczająco pojemna.

 - Całe szczęście, że miałaś go przy sobie. Kto wie, co by ze mnie zostało! – powiedziałem.

Yumi zaczęła bandażować mi ramię; wcześniej zdjąłem koszulkę.

 - Tak, sierpień trwa, ale co będzie jak wrócimy do szkoły? Przecież wtedy nie będzie czasu na to wszystko!

 - Yumi, znowu narzekasz! Znajdziemy czas, tak jak udawało wam się przez ostatnie dwa lata! Nawet ponad! – powiedziałem.

 - Chciałam z wami porozmawiać – zaczęła Yumi. – Kiedy wreszcie włączymy ten superkomputer? Nie możemy przecież pozwolić, by Xana był na wolności!

 - Uwolnił się? – spytała zdziwiona Maya.

 - Tak, ale to długa historia – szybko zakończyłem temat.

 - No więc, Xana nie może być na wolności, zresztą, po coś Cię tu ściągnęliśmy, prawda? Pójdziemy razem do Einsteina i umówimy się na oficjalne włączenie superkompa, kto jest za?

 - Ja! – wykrzyknęliśmy z Mayą.

 - Dobra, to chodźcie, im szybciej, tym lepiej. – Teraz Yumi zwróciła się do Mai: - Na pewno jesteś ciekawa, jak będziesz wyglądać w Lyoko, co?

 - No pewnie! – odpowiedziała.

Po jeszcze kilkunastu minutach bezsensownej konwersacji pomiędzy dziewczynami wyszliśmy, kierując się do Internatu.


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

11. - M - Zwiedzanie

piątek, 24 sierpnia 2012 17:18

http://www.youtube.com/watch?v=7ZT49Mjc4CI&feature=watch_response

Wiem, że to może trochę dziwne, ale zrobiło mi się tak straaaaaaasznie przykro, kiedy to obejrzałam! Widziałam parę angielskich filmów tego typu, francuskich też, więc stwierdziłam, że zrobię Polskie, trochę się spóźniłam... Czy cztery i pół roku to tak dużo czasu?!

....................................................................................................................................................

 - Jaki duży! – zachwyciłam się. – Na ekranie wydawał się mniejszy!

 - Na ekranie sama Aelita wydawała się mniejsza – zażartował William.

 - Połóż tu swoje rzeczy, później się rozpakujesz – zarządziła Pani Einstein. – To będzie Twoje łóżko – odparła, wskazując na mebel stojący pod ścianą.

 - Chodź zobaczyć inne pokoje – zaproponował Will.

 - Okej! – zgodziłam się. – A od czyjego pokoju zaczniemy?

 - Od Odda i Ulricha – stwierdził chłopak.

Zbiegliśmy pędem po schodach i dobiegliśmy do pokoju Kiwiego.

 - Fajnie tu macie! – pochwaliłam.

 - No, bo to mój pokój! – żachnął się blondyn.

Cały Odd…

 - Tak, a zwłaszcza dlatego, że wszędzie rozrzucasz cuchnące skarpetki! – Następnie Ulrich zwrócił się do mnie. – Teraz ich nie ma, bo jesteś nowa i on chce zrobić na Tobie dobre wrażenie.

Na te słowa Odd spiekł raka.

 - W porządku, chodźmy do Jeremiego – nakazał William.

Gdy doszliśmy, zastaliśmy Einsteina wystukującego na klawiaturze niezrozumiałe dla nas znaczki itp. itd. Nie było żadnych rewelacji. Nieprzyjemną ciszę przerwał Will:

 - Teraz przyszła kolej na mój pokój! – ucieszył się.

Zachichotałam cicho. Dawał po sobie poznać, jak bardzo się niecierpliwi na ten jego pokój. Kiedy weszliśmy, okazało się, że pokój szatyna jest dwuosobowy, tak jak Aelity, ale:

 - Mieszkam w pokoju dwuosobowym, lecz nikt się nie zgłosił, więc moi rodzice płacą tyle, ile każdy normalny uczeń, a ja mam własne terytorium! Aelita miała tak samo. Nieźle, prawda?

 - William, mogę Ci się z czegoś wyżalić?

 - No pewnie! – usiadł na łóżku, ja obok niego. – O co chodzi? – Położyłam głowę na jego ramieniu i zaczęłam mówić:

 - Mam problemy w rodzinie. Nie jestem chcianym dzieckiem. Kiedy pytałam o Internat za granicą tata zgodził się po minucie bez konsultacji z mamą i powiedział, że wyjedziemy jak najszybciej! Pewnie się cieszą, że się mnie pozbyli! Mam 13 lat, a oni pozwolili mi jechać samej z Polski do Francji pociągiem z przesiadkami! A z resztą… Kocham Cię, wiesz?

 - Ja Ciebie też! – przytulił mnie. Od dobrych paru lat marzę o chłopaku, do którego mogłabym się przytulić, wygadać i poczuć ulgę(z woli ścisłości, nie mam przyjaciółek i nigdy nie miałam, byłam odmieńcem i samotnikiem), a teraz moje marzenie się ziściło! Kocham Williama, i bardzo się cieszę, że go mam.

 - To co, idziemy do Yumi? – spytał.

 - Tak, spacer dobrze mi zrobi…

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Cytaty - Atramentowe serce

wtorek, 21 sierpnia 2012 11:28

http://www.youtube.com/watch?v=nsN-htvuMYM

Uwielbiałam ten filmik, dlatego byłam zrozpaczona, gdy usunięto pierwotną wersję. Całe szczęście, że jakiś inny użytkownik skopiował to i wstawił jako swoje, szkoda tylko, że w o wiele gorszej jakości.

 

No, w końcu dodałam pierwszą notkę z cytatami.

.......................................................................................................................................

"Ani słowa, Czarodziejski Języku - powiedział, zamykając oczy. - Ja nie zdradzę twoich tajemnic, pod warunkiem że ty nie zdradzisz moich. A zresztą, jeśli o te rzeczy chodzi, to musi być ciemno."

 

"No, kogóżmy tu mamy?!(...)Czy to przypadkiem nie nasz połykacz zapałek?"

Elinor, podstarzała bibliofilka, ciotka Meggie, jednej z głównych bohaterów.

 

" - Cockerell, utniesz język każdemu, kto piśnie choćby słówko, kiedy Czarodziejski Język będzie czytał! - powiedział Capricorn, a Cockerell wyciągnął nóż, rozglądając się po rzędach czarno ubranych mężczyzn, jakby szukał pierwszej ofiary."

 

"Jeśli ktoś zasługuje na to, by mu skręcić kark, to ten Capricorn(...). I Basta. O Boże, nigdy bym nie pomyślała, że z taką rozkoszą będę sobie wyobrażać, iż pozbawiam kogoś życia. Ale jestem pewna, że gdybym tylko mogła tego Bastę chwycić za gardło..."

 

"Basta nie przestawał złorzeczyć, prowadząc Meggie do kościoła.

 - Przygryźć sobie język! Od kiedy to stara łapie się na takie tanie chwyty? A kto ma zaszczyt odprowadzić bezczelnego bachora do grobowca? Oczywiście Basta! Za kogo ja tu właściwie robię? Za jedyną męską służącą?"

 

"<Czy może być coś odpowiedniejszego niż to, że skazańcy śpią na sarkofagach?> - spytał wtedy ze śmiechem.

Miał oryginalne poczucie humoru."

 

" - Ogień?

Elinor wzdrygnęła się, jakby już samo słowo parzyło ją w język. Od kiedy zobaczyła w ogrodzie popiół ze swoich książek, na widok zapałki wpadala w panikę."

 

"Chodź!(...)Spróbujemy się jakoś tu położyć. Twój ojciec ma rację, po prostu wyobraźmy sobie, że jesteśmy zupełnie gdzie indziej. Ciekawe, że przygody podczas lektury są dużo przyjemniejsze(...)."

 

"Niektórych książek wystarczy skosztować,

inne się połyka,

a tylko nieliczne trzeba przeżuć

i strawić do końca."

Tabliczka na drzwiach do pracowni Mo.

 

No i mój ulubiony:

"Meggie skinęła głową i chciała wlaśnie otworzyć drzwi[żeby wyjść z samochodu], gdy oślepiło ich światło. Ktoś stał przy drzwiach kierowcy, twarzy nie było widać, i świecił do środka latarką. Gwałtownie postukał nią w szybę.

Elinor podskoczyła przerażona, uderzając kolanem o kierownicę, ale szybko się opanowała. Złorzecząc i rozcierając kolano, opuściła szybę.

 - Co to ma znaczyć?! - krzyknęła. - Chce pan, żebyśmy umarli ze strachu? Łatwo można przejechać kogoś, kto się wałęsa w ciemności.

W odpowiedzi mężczyzna wsunął do środka lufę strzelby.

 - To jest teren prywatny - oświadczył, a Meggie zdawało się, że poznaje koci głos, który słyszała w bibliotece Elinor. - I łatwo można zastrzelić kogoś, kto nocą jeździ po prywatnym terenie."

.......................................................................................................................................

I co, przeczytacie? Autorem jest Cornelia Funke.


Podziel się
oceń
2
1

komentarze (2) | dodaj komentarz

10. - W - Dojazd do Internatu

sobota, 18 sierpnia 2012 20:57

http://www.youtube.com/watch?v=g0wsEwsWYZ0&feature=related

Siema! Jak wakcje? Dzisiaj po kilkunastu godzinach jazdy samochodem(mieszkam na zachodnim pomorzu) dojechałam do Zakopanego. Kupiłam psiapsiule prezent. A co do filmika, to wydarzył się tu nie najważniejszy, ale z pewnością bardzo ważny moment...

.......................................................................................................................................

 - Czyli, masz dziewczynę? – spytał Jeremy.

 - Chyba tak… - Maya naprawdę mi się podobała, nawet bardziej niż Yumi, i strasznie za nią tęskniłem przez te pięć tygodni!

 - Już się nam przyznał, jak byliśmy w Polsce!

Nie wiedzieć czemu właśnie przypomniał mi się fragment z odcinka 59 tajemnica, który puściła nam Maya:

Ulrich: „Może lepiej mu walnę.”(wtedy jak wtargnąłem do fabryki)Na co ja: „Spróbuj, jak taki jesteś mocny!”. W takich chwilach jestem wściekły, że to ja prowadzę! Chętnie bym teraz przywalił Oddowi…

 - Hej, William, ocknij się, dojeżdżamy! – Ulrich wyrwał mnie z zamyślenia. Wysiedliśmy.

 - Chodź, pokażę Ci nasz pokój! – Aelita skierowała się do Mai.

 - Też mogę? - Chciałem spędzać z Mayą jak najwięcej czasu, żeby chociaż częściowo nadrobić stracony czas.

 - Nie pytałam się o to: Basta zaatakował? – spytała zaniepokojona Maya.

 - Na szczęście nie. – powiedziała Aelita. – William się pytał: pewnie, że możesz!

Aelita mnie rozumie. Przez antywirusa, te słuchawki, co stopniowo niszczyły Einsteina(wiem o tym z odcinka 38 pokusa, kumple są strasznie skryci), później cząstka Aelity, całkiem niedawno uwolnienie mnie ze szponów Xany, Jeremy nie miał w ogóle czasu dla różowowłosej, a jeśli już, to sporadycznie. Było jej przez to bardzo przykro.


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

9. - M - Witaj Francjo!

środa, 15 sierpnia 2012 21:34

http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&v=QfrXYVc4Soo&NR=1

Poczekajcie do Odda, zanim wyłączycie, i do jego(lub jej) laserowych strzał.

 

Zawsze, gdy oglądałam inne blogi - teraz większość z nich jest opuszczona - już nawet tego samego dnia, kiedy autor dał pierwszą notkę, były co najmniej trzy komentarze. W następnych postach podobnie. W moim przypadku jest inaczej. Bardzo was proszę, komentujcie! Gdy teraz obejrzałam wszystkie dodane opka, zobaczyłam, że co trzy posty jeden komentarz! Nie wiem, co sądzicie o tym blogu, nawet nie wiem, czy widziało go więcej jak pięć osób! Nie zrażajcie się do tego bloga, bo póżniej będzie ciekawiej, to dopiero początek!

....................................................................................................................................................

Ale to przekonywanie trwało… do wakacji, czyli do początku lipca, kiedy to tata przekazał mi bardzo „smutną” wiadomość: - Niestety, w tym roku nigdzie nie wyjeżdżamy! – Wtedy się odważyłam:

 - Tato, ja… Chciałabym uczęszczać do podstawówki z Internatem Kadic we Francji! – ostatnie zdanie wyrzuciłam z siebie jednym tchem.

 - Coooo?! – Tato wyglądał na odrobinę zdziwionego. – Co Ty wymyślasz?

 - Naprawdę bym chciała! To moje marzenie!

Więcej nie musiałam mówić. Nie byłam chcianym dzieckiem, więc usłyszałam tylko:

 - Zgoda. Daj mi numer telefonu do dyrektora, albo maila, a ja wszystko załatwię. – Dobrze, że w naszej rodzinie każdy zna francuski! – Wyjedziemy jak najszybciej.

Parę minut później już wysyłałam SMS’a do Yumi: „Udało się! Powiadomię was, kiedy będę wyjeżdżać”.

Tydzień później już siedziałam w pociągu. Sama, bo rodzice pracowali. Byłam zdenerwowana, a jednocześnie podekscytowana. Zasnęłam, spóźniłam się na przesiadkę, musiałam się cofnąć, pojechać późniejszym pociągiem(oczywiście poinformowałam o tym moich nowych kumpli)i wreszcie wyczekiwane miasto Żelaznej Wieży. Patrzę przez okno. Uśmiechnęłam się. Ujrzałam całą paczkę: Odda, Yumi, Ulricha, Aelitę, Williama oraz po raz pierwszy Jeremiego!

 - Cześć!!! – wszyscy z wyjątkiem Einsteina rzucili się na mnie, a Will powitał mnie pocałunkiem!

 - Jeju, strasznie się za wami stęskniłam! – powiedziałam.

 - My za Tobą też! – odpowiedziała Aelita.

 - Daj, pomogę. – odparł Odd. William, żeby nie wyjść na kiepskiego chłopaka, wziął drugą z trzech wielkich toreb. Ulrich sięgnął po trzecią, a ja ciągnęłam dwie walizki, wraz z dwoma gitarami na plecach.

 - Jesteście kochani! – stwierdziłam.

 - Ej, a po co Ci dwie gitary? – spytał William.

 - Jedna elektryczna, a druga klasyczna.

 - Dobra, chodźcie już, jedziemy – zarządziła Yumi.

Przed wejściem do auta cmoknęłam Willa w policzek. Mam wrażenie, że się ucieszył!


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

8. - W - Bez tytułu

niedziela, 12 sierpnia 2012 19:06

http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&NR=1&v=EUJIRojjAZs

Nic nie poradzę, mam słabość do takich rzeczy.

 

Wybaczcie, że opo aż takie krótkie, rzadko kiedy będą się takie pojawiały.

........................................................................................................................................................

 - Wiesz co, pomyślałem, że opowiem Ci chociaż część przygotowań do naszej podróży – zaproponowałem. Cieszę się, że Yumi zawsze wie, o czym myślimy! – Zacznę od początku. Na pewno widziałaś, jacy ekstra są rodzice Odda, nie? No więc, oni maja trzy samochody: dwa dla nich, a jeden dla ich oczka w głowie, oczywiście jak nauczy się jeździć. Bardzo się cieszą, że ich syn ma znajomych, więc stwierdzili, że mogą nam wypożyczyć te dwa autka. W ogóle nie czepiali się się, że zarywamy rok nauki! Nawet dali pieniądze na paliwo, uwierzysz? Zrobiliśmy oddzielne samochody dla dziewczyn i dla chłopaków nie tylko za względu na prywatność, ale też po to, by Ulrich i Yumi nie kleili się do siebie(chociaż nigdy nie było tego zbyt dużo), zwłaszcza, że ona prowadzi! Zadbaliśmy też o to, by nie było czegoś w stylu: „nie, Ty się pierwszy rozłącz", dlatego zabraliśmy im komórki. To okropnie rozprasza kierowcę, a w tym przypadku mnie! Tak jak już wspominałem, to ja Cię wyczułem, wiedziałem, dokąd muszę jechać.

 - Szkoda, że już wyjeżdżacie… - naprawdę słyszałem żal w jej głosie! Czy to nie rewelacja? – Spróbuję jak najszybciej przekonać rodziców!


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Planet net

sobota, 11 sierpnia 2012 18:30

http://www.youtube.com/watch?v=H_Kl4zr_yeU

Najwiekszy hit Subdigitals - "Planet net" po Francusku.

 

Jesteśmy nowym pokoleniem,
Surfującym w sieci całe noce i dnie.
Zawsze jakaś impreza,
Bo gdy jestem w sieci - to czas na zabawę!
Możemy podróżować dookoła świata,
Dzielić codzienne życie innych rodzin.
Ten świat już dłużej nie jest okrągły -
W każdym zakątku odnajduję swoich przyjaciół,
Tak wspaniałych przyjaciół, aż do końca...

Wchodzimy na żywo,
Surfujemy w tej atmosferze!
Jeden całkiem nowy świat!
Żeby trochę wyluzować...
Jesteś tam? Chcę ci wysłać wiadomość.
Jesteś tam? Chcę znaleźć całkiem nowego przyjaciela...

Jedno proste połączenie
I mój komputer pozwala mi podróżować daleko.
Tak wiele informacji,
Przez kamerę internetową widzę kim jesteś.
Reprezentujemy dzisiejszą młodzież,
Najlepiej wykorzystujemy nowoczesną technologię.